Komitet Pomocy dla Zwierząt

Bank Śląski S.A. O/Tychy
Konto główne 91 1050 1399 1000 0022 0998 2426
Bank PKO S.A. I O/Katowice
Konto dla wpłat 1% dla OPP 64 1240 1330 1111 0010 4259 9930
Dla wpłat z zagranicy:
Nr IBAN: PL 91 10501399 1000002209982426
Nr BIC(SWIFT): INGBPLPW
nr KRS 0000015352
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy

 



Otrzymaliśmy nagrodę:
Serce dla Zwierząt


Zobacz materiał w UWAGA! TVN: klik


 Gabinet Bioenergoterapii Szansa

 

Komitet Pomocy dla Zwierząt posiada STATUS ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO.

Jeśli chcesz pomóc nam ratować konie, możesz przekazać 1% swojego podatku.

(ŚCIĄGNIJ NASZ STATUT)



SZCZEGÓŁY


POBIERZ ULOTKĘ







KAMPANIE

2006



2007



2008



Twoje IP:





Rok 2004

Rok 2005

Rok 2006

Rok 2007

Rok 2008

Rok 2009

Rok 2010

Rok 2011

Rok 2012

Rok 2013



22 kwietnia 2014

Żegnaj Puszku...

Gdzie nie boli już nic, gdzie szczęście otula wraz z każdą mgłą.
Gdzie nie dochodzą nasze łzy, a wszystko wypełnione jest miłością psią.
Gdzie każdy stary pies siłę i radość życia szczeniaka ma,
Gdzie szczęście od brzasku po koniec dnia trwa...

Tam odszedłeś ukochany Przyjacielu. Tam obudzisz się spokojny, zdrowy i szczęśliwy. Tam powitasz kiedyś swoich przyjaciół, a niektórzy już na Ciebie czekają. W naszych sercach pozostaniesz na zawsze [*][*][*]

Dzisiaj, po długiej chorobie odszedł od nas Pusio. Ukochany nasz Przyjaciel, z którym dane nam było trwać razem wiele lat. Ciało odmawiało już posłuszeństwa, oczka nie dowidziały, a uszy nie słyszały tego, co kiedyś. Każdy kolejny wspólny dzień był darem od losu, wygraną. I choć rozum podpowiada, że TAM jest Tobie ukochany Puszku lżej, to serce szlocha z tęsknoty...
Przystań bez Ciebie nigdy nie będzie taka sama.
Dwie największe Twoje przyjaciółki- Pchełka i Daszka już szukają Twojego zapachu...

Dziękujemy każdemu, kto kiedykolwiek wsparł Pusia, kto przesyłał dla niego lepsze jedzonko, podkłady higieniczne, gdy pęcherz nie był już posłuszny... Każdemu za dobre słowo, za głaska, gdy nas odwiedzał.





15 kwietnia 2014

W grudniu razem ratowaliśmy Gniadą

Okazała się ona mało wymagającym koniem. Potrzebowała odrobiny czułości i regularnych posiłków, żeby dojść do siebie i znowu polubić człowieka.

Jednak pomimo najlepszej opieki nie da się przeskoczyć terminów odrobaczania. Tak samo, jak w przypadku kotów i psów, jest to obowiązkowe do zachowania dobrej formy koni.

Dlatego właśnie Gniada przychodzi dzisiaj do Was z prośbą - o 50zł na pastę odrobaczającą... Niby niewiele, a jednak majątek... Gdyby ktoś zechciał dorzucić też 50zł na kowala, Gniada byłaby najszczęśliwszą końską emerytką na świecie!

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy
07 1240 13301111 0010 5513 8012



15 kwietnia 2014

Amata

Amata jest z nami od lat, jednak nie doczekała się Wirtualnego Opiekuna - prosiliśmy już sezonowo o wsparcie dla niej, kiedy odezwała się u klaczy choroba wrzodowa. Dziś Amatka potrzebuje ludzi, którzy pomogą sfinansować jej odrobaczanie! Pasta kosztuje 50zł.

http://www.przystanocalenie.pl/kpdz_konie_amata.htm

Przy okazji Amacia nieśmiało przypomina, że przydałoby się jeszcze 50zł na werkowanie kopyt...

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy
07 1240 13301111 0010 5513 8012



15 kwietnia 2014

Pamiętacie Chrupkę?

Jest to bardzo sympatyczna dziewczynka - od ponad roku cieszy nas swoim towarzystwem i niekończącymi się pokładami dobrego humoru! Dla tych, którzy nie pamiętają, krótka przypominajka: http://www.przystanocalenie.pl/kpdz_konie_chrupka.html

Chrupka nie jest schorowanym zwierzakiem. Ma wiele energii, którą zaraża inne konie i opiekunów. Dziś prosimy o wsparcie na odrobaczanie i korektę kopyt Chrupki - czyli potrzebne jest dwa razy po 50zł.

Pomożesz?

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy
07 1240 13301111 0010 5513 8012



15 kwietnia 2014

Historia Varny jest długa i smutna...

http://www.przystanocalenie.pl/kpdz_konie_varna.htm

Klacz na starość znalazła u nas schronienie, jednak przewlekłe choroby do dziś odbijają się echem na samopoczuciu Varny. Co jej dolega? Ma oddechówkę, duże problemy z zębami (krzywo jej rosną, niektóre już wypadły, co w sumie powoduje częste stany zapalne dziąseł), chorą nóżkę. Żeby Varna mogła żyć bez bólu, musi być pod ścisłą opieką weterynarza i kowala, a to są w tym przypadku bardzo duże koszty...

Varna nie posiada Wirtualnego Opiekuna - ale może jest wśród nas osoba, której nie jest obojętne istnienie starej końskiej matki?

Najpilniejsze wydatki to:
200zł - tarnikowanie zębów
50zł - odrobaczanie
50zł - wizyta kowala

Miesięczne utrzymanie to 450zł

Jak widzicie, koszty są ogromne, jednak nie można wycenić daru życia... Nie można też pozwolić, żeby ocalona musiała odczuwać dyskomfort.

Dlatego bardzo, ale to bardzo prosimy - pamiętajcie o Varnie... Każde 5zł to dla nas ulga! W tym trudnym czasie, kiedy jeszcze nie zaczęły się wpływy z 1%, musimy jakoś utrzymać stado, ale uda się to tylko z Waszą pomocą!

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy
07 1240 13301111 0010 5513 8012



4 kwietnia 2014

WAŻNA INFORMACJA

Od dnia 07.04.2014 r będzie utrudniony kontakt z naszym numerem telefonu 501 241 784.
TYLKO w sprawach pilnych prosimy o kontakt w godzinach od 18:00 do 20:00. Do dyspozycji pozostaje nasz adres emailowy, jednak mogą wystąpić opóźnienia w informacjach zwrotnych do Państwa.
Za zaistniałą sytuacje przepraszamy, prosimy o zrozumienie, ponieważ, jak i Wy Kochani, także mamy swoje kłopoty osobiste i problemy zdrowotne.

4 kwietnia 2014

Dzień Ziemi 2014



Serdecznie zapraszamy - jak co roku - na Dzień Ziemi i spotkanie z nami! Pełną informację na temat imprezy można znaleźć tutaj: http://www.przystanocalenie.pl/gfx/komunikatdzienziemi.doc

4 kwietnia 2014

Odeszła Remini...[*]

Z wielkim smutkiem informujemy, że dzisiaj odeszła od nas Remini [*]...

Niespodziewanie, wychodząc, jak każdego dnia ze swoją koleżanką Dagą na pastwisko, Reminka upadła. Umarła od razu, nie zdążył nawet dojechać do niej weterynarz... To kolejny raz, gdy konie robią miejsce kolejnym ocalonym. Nie sposób tego wytłumaczyć...

Tak krótko byłaś z nami piękna Remini...
Tak bardzo pokochaliśmy Ciebie, tyle miłości i mądrości biło z Twojego struchlałego życiem ciałka. Nie sposób opisać ból, jaki w nas pozostał. Myśleliśmy, że najgorsze za nami, że teraz będzie już z górki... bądź spokojna i szczęśliwa za Tęczowym Mostem Kochana Reminko dla nas zawsze będziesz wyjątkową i piękną klaczką, która choć na chwilę obdarzyła nas swoją obecnością...

I jeszcze chwile temu wymieniłaś na nowe i pozostawiłaś stare podkowy, tak na szczęście, aby można je było wylicytować na pomoc podopiecznym Przystaniowego Przytuliska...







4 kwietnia 2014

WYGRANA!!!

Kochani Przyjaciele,

Udało nam się uratować dwa konie: Klaczkę i Wałacha. Obydwoje są w kiepskim stanie - ciężka praca, złe warunki odbiły się na ich zdrowiu. Możliwym niestety jest, że klacz przyszła do nas na samą końcówkę życia... Mamy nadzieję, że dane jej będzie spędzić z nami tak dużo czasu, aż pozna i zrozumie, czym może być prawdziwy dom.

Obydwa koniki nigdy nie miały niczego, poza ciężką pracą. Przyjechały do nas, a jedynym ich majątkiem były sznury uwiązane do wychudzonych szyjek, Zwracamy się do Was z prośbą o pomoc w zapewnieniu im podstawowych rzeczy: kantarów, witamin i paszy dla końskich seniorów. Liczymy, że znajdzie się ktoś, kto będzie mógł im wysłać, co najbardziej potrzebne.

Te dwa schorowane stworzenia nawet nie wiedzą, że mogą mieć coś swojego. Same nie poproszą... Chcemy, żeby klacz zdążyła poczuć, że jest kochana, akceptowana i że jest tak wartościowym koniem, że ma coś swojego. Dlatego bardzo prosimy w jej imieniu.

One czekają na kogoś, czyje serce mocniej zabije dla nich - dla kogo staną się najważniejsze na świecie, na kogoś, kto nada imię, obejmie opieką finansową. Żeby nigdy więcej nie były tylko chodzącymi kawałkami mięsa. Żeby zaistniały w pamięci i mogły chłonąć miłość.

Zarówno klacz, jak i wałach wymagają teraz szczegółowej diagnozy (na zdjęciu można zobaczyć między innymi zmiany na stawie u klaczy - być może to ropień od długotrwałego leżenia, ale niestety może to być również guz innego rodzaju) i leczenia. Wpłaty na ten cel prosimy kierować na konto

07 1240 13301111 0010 5513 8012
dopisek: "Dla Bezimiennej" lub "Dla Wałacha"

Karmy prosimy kierować na adres podany poniżej - przykładowe produkty znajdziecie tutaj:

http://pro-linen-shop.pl/pl/p/Pro-Linen-Wyslodki-Buraczane-25-KG/107

http://pro-linen-shop.pl/pl/p/Pro-Linen-Trawokulki-25-KG/103

http://animalia.pl/produkt,15335,507,besterly-basic-25kg.html

Wspomaganie stawów:

http://animalia.pl/produkt,11191,558,dodson-horrell-devils-claw-root-w-plynie-1l.html

http://animalia.pl/produkt,24593,558,gold-label-msm-plus-preparat-wzmacniajacy-stawy-250g.html

http://animalia.pl/produkt,23425,558,pharmacare-msm-2kg.html

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy

nr KRS 0000015352













31 marca 2014

Pożegnanie z CZIKUSIĄ [*]

PRZED chwilą w Przystani Ocalenie POŻEGNALIŚMY naszą PSIĄ staruszkę. Czika była z nami od kilku lat, trafiła do nas razem ze swoim psim przyjacielem - ĆMIELUSIEM - który odszedł niedługo później. Dzisiaj znowu spotkają się razem... a nam pozostaje ból, bo odchodzi kolejny przyjaciel. Czika dożyła prawie 17 lat! Ale żadna śmierć nigdy nie przychodzi w odpowiednim czasie i zawsze pozostaje pytanie dlaczego????????????? Śpij kochana spokojnie, a my zapamiętamy Cię na zawsze...(*)(*)(*) KOCHANI, teraz już wiemy, że nic nie dzieje się przez przypadek, to właśnie dzisiaj po 15:00 do PRZYSTANI Z HOTELIKU MA PRZYJECHAĆ NASZ UKOCHANY STARY SKIN... być może również na koniec swoich dni, dlatego też chyba właśnie CZIKA ZROBIŁA MU MIEJSCE... bardzo boli, łzy same stają w oczach...



31 marca 2014

Walka o życie...

Obiecaliśmy, że pomimo przejściowych trudności i zwątpienia, jakie każdego czasami dopada- kiedy brakuje siły, żeby walczyć z otaczającym nas złem, że znieczulicą i kierowaną w nas nienawiścią- będziemy dalej dla zwierząt. Nie tylko dla już Ocalonych, lecz również dla tych czekających na ratunek...

I przyszła chwila, kiedy właśnie jesteśmy potrzebni. WSZYSCY RAZEM! Bo wiecie, że sami możemy Wam udostępnić narzędzia do pomocy, możemy dać nasz czas, zdrowie, energię i nasze skromne wypłaty, ale to nie wystarczy, żeby bez końca działać na rzecz zapomnianych przez świat zwierząt... Potrzebujemy Was, ONE WAS POTRZEBUJĄ!!!

Dostaliśmy sygnał, że pewna klacz czeka na ostatnią podróż. Na miejscu okazuje się, że cena jej życia to 2000,00 zł. Jest niepotrzebna, bo przeszła ochwat i nogi nie podołają już ciężkiej pracy. Jednak wciąż jest ufna, jeszcze się nie poddała... Jak spojrzeć w te piękne oczy i powiedzieć jej, że nie tym razem? Całe życie bezimienna, wołali ją Kasztanka, bo jest maści kasztanowatej. Czy po chorobie odrodzi się? Dostanie imię, własny boks, porcję siana, na którą nie trzeba zapracować?

Wybaczcie, ale z góry prosimy o wstrzymanie negatywnych komentarzy. Nie zarzucajcie nam, że nie odbieramy klaczy interwencyjnie- tutaj nie ma podstaw do interwencji, tu po prostu człowiek zdecydował, że skazuje zwierzę na śmierć.

Jeśli jednak zechcecie nas wesprzeć rzeczowo lub finansowo, to poniżej podajemy dane. Gdyby się okazało, że otrzymamy kwotę wyższą niż potrzebna na zakup i transport Kasztanki, to postaramy się wykupić również jej towarzysza, wiekowego już konika, dla którego jutro również może nie nadejść...

Dane do wysyłki darów:
Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy

nr KRS 0000015352

Dane do przelewu:

Konto zbiórkowe: 07 1240 13301111 0010 5513 8012
dopisek: "Dla Bezimiennej"



20 marca 2014

Stasiu przypomina się Waszej pamięci!

Pamiętacie Kochani przerażoną bezzębną psinkę, która była bardzo zagubiona? Nikt nie myślał wtedy, że Stasio, którego zabraliśmy ze schroniska, aż tak odżyje. Że zapomni, co to smutek i ból, a samotność tak łatwo zamieni na niesamowitą umiejętność zawierania nowych znajomości. Hmmm, zwłaszcza tych z płcią przeciwną.

Ten szczęśliwy i zrelaksowany pies ze zdjęć, to ten sam Stasiu, co wtedy. Ten sam, ale jego serducho jest teraz przepełnione uczuciami, których wcześniej człowiek mu nie podarował. To kochane, dojrzałe wiekowo psisko, to dowód na to, że czasem naprawdę nie trzeba wiele... wystarczy otworzyć swoje serce i podarować zagubionemu zwierzakowi coś, co jest tylko jego.

Stasiu prosi o pamięć o nim. Marzą mu się puszeczki z morką karmą (nie ma ząbków, przez co wylatuje mu języczek widoczny na zdjęciach) firmy Animonda. Nowe, własne legowisko też bardzo by chciał, nie będzie wybredny co do koloru!

Jeżeli ktoś chciałby wesprzeć tę przecudną starowinkę, prosimy o przesłanie darów, bądź wpłatę na konto z dopiskiem "dla Stasia":

Dziękujemy

Dane do wysyłki darów:

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy

nr KRS 0000015352

Dane do przelewu:

Konto zbiórkowe: 07 1240 13301111 0010 5513 8012



15 marca 2014

Jordan wyruszył w swoją ostatnią drogę... Poszedł do końskiego nieba (*)

DO WSZYSTKICH KOŃSKICH ANIOŁÓW ZA TĘCZOWYM MOSTEM... WYJDŹCIE DZISIAJ PO JORDANA, POKAŻCIE MU TAM TO WSZYSTKO, CO NAJPIĘKNIEJSZE...

Jeśli zobaczysz tęczę, tam idź... to bramy końskiego NIEBA otwierają się dla Ciebie, zabierz ze sobą tylko to, co było dobre, aby wspomnienie o nas - ludziach - było jasne i spokojne, zapomnij o morderczej i ciężkiej pracy w lesie, o tych 8 latach poniżania pewnie i bicia, jak nogi słabły, a choroba postępowała... Dla nas byłeś bardzo ważny, pokochaliśmy Cię całym sercem i zawsze będziemy o Tobie pamiętać. Nasza dzisiejsza rozłąka to tylko pożegnanie na jakiś czas, bo wierzymy, że znowu się spotkamy.

Żegnamy Cię JORDANKU my wszyscy - TWOI PRZYJACIELE - DZIĘKUJEMY CI ZA TE KILKA MIESIĘCY, A JEDNOCZEŚNIE OBIECUJEMY, ŻE ZAPAMIĘTAMY CIĘ, JAKBYŚMY ZNALI SIĘ OD ZAWSZE. Żegnają Cie również Twoi zwierzęcy przyjaciele... Konie, schodząc z pastwiska, często zaglądały do Ciebie, jak leżałeś i odpoczywałeś.

WSZYSTKIM WAM - PRZYJACIOŁOM Z FACEBOOKA - dziękujemy dzisiaj w swoim i w Jordana imieniu. Za każdy gest, za każde wsparcie ,serce i miłość okazaną temu umęczonemu, acz do końca pięknemu zwierzęciu. Wiem, że dzisiaj nie tylko my płaczemy, kilka ludzkich serc rozpada się na kawałki i za to wszystko JORDAN, ŻE WŁAŚNIE BYŁEŚ TAKI, A NIE INNY, DZIĘKUJEMY. Płaczemy... śpij spokojnie nasz koński przyjacielu. Dziękujemy Pani dr Bożenie Latocha za opiekę weterynaryjną od samego początku, kiedy Jordan do nas przyjechał, aż do teraz... DZIĘKUJEMY NASZYM PRACOWNIKOM - ALINIE I TOMKOWI - KTÓRZY OPIEKOWALI SIĘ NIM NA CO DZIEŃ, CZĘSTO POMAGAJĄC MU WSTAĆ, A TO DUŻY WYSIŁEK DLA CZŁOWIEKA, bo Jordan był potężnym koniem. Dziękujemy TOBIE, BOŻENKO, bo to Ty znalazłaś GO W LESIE PODCZAS TEJ CIĘŻKIEJ PRACY I Z CAŁYCH SIŁ WALCZYŁAŚ, ABY DAĆ MU LEPSZE ŻYCIE. WIEMY, ŻE BĘDZIE CZUWAŁ RÓWNIEŻ NAD TOBĄ.

Trudno cały żal i smutek zmienić w słowa, dlatego uczcijmy teraz Jordana chwilą zadumy, PRZECIEŻ STRACIŁ ZDROWIE, PRACUJĄC CIĘŻKO DLA LUDZKIEJ RODZINY.



11 marca 2014

Gacuś - Historia o psie

Historie bywają różne... Jednak dla nas każda historia zdaje się taka sama - a przynajmniej każda ma jeden wspólny, smutny mianownik: jest nim ten moment, kiedy zwierzę staje się niepotrzebnym balastem, a człowiek postanawia ten balast odrzucić...

Nie będziemy się tutaj rozwodzili nad przyczynami takiego stanu rzeczy, które oczywiście mogą się między sobą diametralnie różnić. To nie czas i miejsce. Chcemy tylko, żebyście zrozumieli, że dla nas to jest zawsze jedna i ta sama historia: znowu człowiek zawiódł swojego przyjaciela.

Ponieważ nie jesteśmy nadludźmi, ponieważ mamy poważne ograniczenia finansowe, ponieważ Przystań Ocalenie nie jest wirtualnym tworem, który można dowolnie powiększać - z tych wszystkich powodów nie zawsze jesteśmy w stanie wpłynąć na bieg historii i ją odmienić. Nie zawsze możemy być tam, gdzie źle się dzieje. Serce pęka na samą myśl...

Jednak dziś przychodzimy do Was, żeby opowiedzieć o Gacku - niepotrzebnym szczeniaku, który dla zwyrodnialców stał się żywym workiem treningowym. Miał może pół roku, kiedy trafił do schroniska. Jego stan oceniono na bardzo ciężki. Był zagłodzony, a jego złamana łapa nie została obejrzana przez weterynarza na czas. To wtedy prawdopodobnie po raz pierwszy w historii ktoś Gacusia pokochał i zatroszczył się o niego.

Oczywistym było, że schronisko nie jest odpowiednim miejscem dla malca walczącego o życie. Tutaj pojawiliśmy się my. Przygarnęliśmy tego skrzywdzonego pieska pod nasze skrzydła, umieszczając go w najlepszym z możliwych miejsc - w hoteliku, w którym pod czujnym okiem weterynarzy Gacek zaczął najpierw tyć, a później nawet uśmiechać się do ludzi!

Jednak to nie koniec tej historii, chociaż aktualnie trudno w wesołym psiaku dostrzec torturowanego szczeniaka. Gacuś wciąż bardzo nas potrzebuje, potrzebuje człowieka, który mu uchyli nieba. Nie zasłużył sobie na los, jaki go spotkał w pierwszych miesiącach życia, dlatego cały czas ciężko pracujemy na to, aby już zawsze był szczęśliwy. Możecie się przyłączyć do tej walki - walki o wesołe spojrzenie Gacka - prosimy z głębi naszych serc... Potrzebne jest dobrej jakości jedzonko, witaminy i suplementy na stawy (złamana łapa nigdy nie wróciła w pełni do sprawności), nasz bohater absolutnie nie pogardziłby też kubraczkiem przeciwdeszczowym czy nowym legowiskiem. Poza tym weterynarz zalecił rehabilitację przy pomocy takiej uprzęży: http://www.firma-admiral.pl/b.-na-podci-gach-dorsi-flex.html - może ktoś posiada, a już nie korzysta? Jesteśmy otwarci na każdą pomoc!

Dziękujemy, że zechcieliście przejść się z nami ścieżką historii Gacka.
Dziękujemy, jeśli zachęci Was ta opowieści do ciepłych myśli o tym przywróconym światu piesku.

Dziękujemy

Dane do wysyłki darów:

Komitet Pomocy dla Zwierząt
ul. Bałuckiego 7/37
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy

nr KRS 0000015352

Dane do przelewu:

Bank PKO S.A. I O/Katowice
Konto zbiórkowe: 07 1240 13301111 0010 5513 8012
Tytułem: dla Gacusia









5 marca 2014

Pilnie potrzebna pomoc - dla Staruszka

Drodzy Przyjaciele,

Dostaliśmy list z prośbą o pomoc. Rozdziera on nasze serca na pół. Z jednej strony, jest nam szalenie miło, że ta Pani napisała właśnie do nas. Z drugiej, łzy cisną się do oczu na myśl, że nie mamy środków,ani możliwości na udzielenie pomocy. Chcemy pomóc właśnie w tej sprawie. Bardzo stare i chore konie są nam przecież najbliższe. Końcówka i początek tego roku nie były łaskawe dla Przystani, środki przeznaczane na ratowanie tych najbardziej potrzebujących pochłaniają takie ilości, że przyszedł czas, w którym trzeba odmawiać pomocy. A potrzebujących wcale nie ubywa, wręcz przeciwnie, jak tylko byłyby możliwości, każdego dnia można by było uratować kolejne, kruche życie… ale nie ma, nie ma miejsca, nie ma na transport , nie ma na bieżące utrzymanie. Tak bardzo boli, kiedy bezradnie rozkłada się ręce i trzeba odmówić...

Mimo wszystkich przeciwności, staramy się zawsze znaleźć jakieś wyjście, nie umiemy odwrócić głowy i zapomnieć o wołaniu o pomoc, kiedy poznajemy historię jakiegoś biedaka, stajemy się przecież częścią tej historii. Tak było też w tym przypadku, normalny powszedni dzień, dzwoni telefon, prośba o objęcie opieką schorowanego konika, mającego 35 lat, następnie krótka historia i zdjęcia Kasztana przychodzą na pocztę elektroniczną.
Właścicielka błaga o pomoc. Jest on w jej rodzinie od drugiego roku życia. 33 lata spędził z tymi ludźmi, uratował życie tej Pani. Niestety, nie stać ich na leczenie konia, ale nie chce go sprzedać, co jest równoznaczne z oddaniem na rzeź. Szuka sposobu na ratunek. I w ten sposób znalazła nas, Przystań Ocalenie.
Miejsce, w którym staruszki mają szansę na emeryturę.

Rozpoczyna się walka z czasem, bo po tym co przedstawiają zdjęcia wiadomo, że nie pozostało go już wiele. Konik ma narośl przy przyrodzeniu, z której sączy się ropa. Widać, że odczuwa delikatnie mówiąc- dyskomfort przy oddawaniu moczu.
Stąd apel do Waszych dobrych serc, bo jeśli nie my razem, to Kasztanowi nie pomoże już nikt. Staruszek jest już u schyłku swego życia, miejmy nadzieję, że było dobre. Teraz należy mu się pomoc, a sprawa jest naprawdę poważna.
Jego właścicielka nie ma środków na diagnozę i leczenie, dlatego zwróciła się do Przystani, co z nim zrobi jeśli nie pomożemy, nikt tego nie wie, ale nieraz zetknęliśmy się z brutalnością życia, więc nawet nie ma o czym mówić. Chcemy podjąć się zdiagnozowania Kasztana, zależnie od wyników i opinii lekarzy- podejmiemy stosowne kroki.
Trzeba mu pomóc jak najszybciej, tylko to się teraz liczy, dlatego po raz kolejny apelujemy do Waszych gorących serc i za każdą pomoc z całego serca dziękujemy.

Wpłat można dokonywać na
Komitet Pomocy dla Zwierząt
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy
Bank PKO S.A. I O/Katowice
Konto zbiórkowe: 07 1240 13301111 0010 5513 8012
tytułem: dla staruszka



3 marca 2014

Piesek Krecik

Stareńki Krecik czeka na dobrą wróżkę , taka która zaczaruje i da mu prezenty

Kochana Wróżko, To ja stareńki Krecik.
Ludzie mówią, że dziś Dzień wróżki Pączuszki. Dlatego też, ośmielam się do Ciebie napisać.
Ty dziś dostaniesz podobno dużo pączków, a ja potrzebuje nie tak znów dużo prezentów. Mogłabyś pomoc takiemu staruszkowi jak ja ? Marzę o nowym legowisku. W średnim rozmiarze, najlepiej ze skaju. Kolor możesz sobie wybrać Ty, z przyjemnością będę spał na nowym łóżku w Twoim ulubionym kolorze.Musi być łatwe do wyczyszczenia, bo jak pewnie wiesz nie zawsze dam radę zebrać swoje stare kości, żeby wyjść zrobić siusiu. Wiążę się z tym też moje duże zapotrzebowanie na pampersy. Takie jak dla ludzkich szczeniąt – w rozmiarze na 20-25 kilogramów.

No i Dorotka kazała mi napisać o lekarstwach – ble kolejne tabletki. Pewnie będą mnie oszukiwać i dostanę je z czymś pysznym. Tych potrzebuje najbardziej -> http://www.karusek.com.pl/produkt.php?prod_id=13634&cat=128 . Pozwolą mi trochę odpocząć od bóli reumatycznych. Będziesz w moim wieku Droga Wróżko Pączuszko to zrozumiesz, jakie to upiorne.

Pozdrawiam Cię i życzę wielu pączków dzisiaj !

Krecik.

Dolfos ArthroDol- preparat przeciwbólowy i przeciwzapalny dla psów, 30 tabletek dla psów

www.karusek.com.pl

MOŻESZ TEZ WESPRZEĆ MNIE GROSIKIEM NA NR KONTA BANKOWEGO

07 1240 13301111 0010 5513 8012

Z DOPISKIEM "dla Krecika"



25 lutego 2014

Witaj Dobry Człowieku!

To ja Skin. Pamiętasz mnie jeszcze? Mam nadzieję, że nie zapomniałeś!

Piszę do Ciebie ja, dlatego musisz wybaczyć wszystkie niedociągnięcia. Psy rzadko piszą listy. Dorota, która kocha mnie bardzo i troszczy się o takie sprawy zazwyczaj, dzisiaj nie jest w stanie pisać. Martwi się o jednego konia.

Mam potrzeby jak każdy pies. Przydałoby mi się nowe legowisko, w rozmiarze jak na Onka - bo ja jestem w typie owczarka, jakbyś nie wiedział. Np. tutaj możesz je zakupić -> www.zoojoker.pl powinno być ze skaju. Jeśli znasz inny sklep i wygodniej Ci zamówić gdzie indziej to oczywiście też mnie ono bardzo ucieszy.

Jestem psem, ale potraktuje Cię dobry człowieku, tak jak Ty potraktowałbyś złotą rybkę .Będę mieć, aż trzy życzenia. Muszę wykorzystać to, że pierwszy raz w życiu piszę list, który Ty czytasz. Więc drugim moim życzeniem jest kubraczek. Jestem już w wieku poważnym i okropnie marznę.

http://www.zooplus.pl/shop/psy/obroza_dla_psa/plaszczyki_dla_psa/plaszczyki_zimowe/323203

Noszę rozmiar 60 - tylko nie mów tego nikomu, oficjalnie przyznaje się do mniejszego. Wiesz jak to jest, kult szczupłego ciała i młodej sylwetki, każdy chce być w mniejszym rozmiarze.

Trzecie moje życzenie to wszelkiego rodzaju witaminy i suplementy dla psich seniorów, jestem już bardzo wiekowym psiakiem.

MOŻESZ TEZ WESPRZEĆ MNIE GROSIKIEM NA NR KONTA BANKOWEGO

07 1240 13301111 0010 5513 8012

Z DOPISKIEM "dla SKINA".







25 lutego 2014

Kochani ! Walczymy o życie naszych kotów z groźnym wirusem !

Malutka Misia przegrała ALE RESZTA CIESZYNIAKÓW WALCZY O ŻYCIE …

Nasze koty dopadł dziwny wirus . Od prawie dwóch tygodni walczymy z czymś, czego ostatecznie nie dało się zidentyfikować ze względu na niespecyficzne objawy.

Przynieśliśmy wirusa nie wiadomo skąd i niestety zachorowały zarówno koty szczepione jak i nieszczepione. Wirus okazał się na tyle groźny, że jedna z młodych cieszynianek- piękna, o cudownym charakterze i wspaniałym serduszku dla ludzi i dla innych zwierząt kotka Misia -odeszła. Okazała się najmniej odporna na atak choroby. Młode cieszynianki nie zostały dotąd zaszczepiona, gdyż dość często zapadały na infekcje dróg oddechowych i nie było na tyle dogodnego momentu, żeby je zaszczepić. Ale wirus dotknął też 2 nasze stare koty, regularnie szczepione przeciwko kociemu katarowi i innym chorobom. Staramy się zachowywać środki ostrożności, ale niestety nie udało się uniknąć tej dziwnej i groźnej choroby.

Objawy to połączenie kociego kataru z kaszlem kenelowym. Choroba atakuje układ oddechowy i oczy, niestety jest również biegunka i wymioty oraz wysoka gorączka-ponad 40 stopni. Nadżerki w pyszczku i przełyku , zapewne też i w jelitach sprawiają, że koty nic nie jedzą, siedzą nad miską z wodą i połykając wodę miauczą z bólu-tak robił Aduś- lub patrzą tylko i nie potrafią nic przełknąć. Nawet nie przełykają śliny, więc wypływa im ona z pyszczka. Widok straszny, rozrywający serce. Intensywne leczenie przez ostatnie półtorej tygodnia -kroplówki, zastrzyki, witaminy poprawiły stan kilku kociaków. Reszta nadal walczy my razem z nimi. Dostały zyleksis na wzmocnienie odporności, sadzimy, że najgorsze już za nami-tylko Misi się nie udało. I my i weterynarze robimy co w naszej mocy, by je uratować. Nie może się nie udać , bo serce nam pęknie , po Misi płaczemy od kilku dni. Cudowne stworzenie, kochające wszystkich, ufne, wesołe, pięknie łapała skoczków narciarskich na ekranie TV, uwielbiała siedzieć na kolanach i łapała kursor na ekranie często pisała sama na komputerze-bardzo ją dziwiło, że klawisze jakoś uginają się pod jej łapką. Trudno się pogodzić, że odeszła, a już miała nowy dom, czekali tam na nią….

Prosimy Was kochani o pomoc w spłaceniu leczenia naszych kotów, bo będzie to suma dość wysoka. Każde wsparcie się przyda - może lepsza karma, bo wszystkie bardzo schudły. Z serca dziękujemy za wszelką pomoc.

WPŁATY PROSIMY KIEROWAĆ NA KONTO

07 1240 13301111 0010 5513 8012

Z DOPISKIEM "NA LECZENIE KOTÓW"



21 lutego 2014

Potrzebna pomoc na cito! Opiekun wirtualny także...

Jedna z naszych pierwszych podopiecznych, przecudnej urody i usposobienia Śnieżynka, ma raka rzekomego kopyta... Wiadomość ta spadła na nas nagle, przy okazji wizyty kowala, który dostrzegł zmiany w kopycie. Serca nasze zatrzymały się na chwilę z obawy o klaczkę. Biała ma ponad trzydzieści lat... i tak długo jest z nami, że nie wyobrażamy sobie, aby kiedykolwiek mogło być inaczej... Potrzebna pełna diagnostyka, no i leczenie. Wiemy, że będzie ciężko, mamy już Brandonka z tych schorzeniem... ale będziemy walczyć do końca. Klacz nie miała lekkiego życia, uratowaliśmy ją w 2001roku w Bodzentynie, gdzie jechała w transporcie śmierci z Litwy do Włoch. Miała wtedy problem z kopytkiem, przeszła także skomplikowaną operację jelit.

Śnieżynka to koń pełen empatii i cierpliwości, uwielbia dzieci, swego czasu często odwiedzała je w szkołach, zbierała pieniążki na jednym z finałów WOŚP.

Teraz sama potrzebuje pomocy, prosimy o wsparcie dla niej, bardzo też przydałby się stały opiekun wirtualny, który dałby radę pokryć choć część miesięcznego utrzymania Śnieżynki.

http://www.przystanocalenie.pl/kpdz_konie_sniezynka.htm

Klaczkę i jej leczenie można wesprzeć wpłacając dowolną sumę z dopiskiem "dla Śnieżynki"na konto:

07 1240 13301111 0010 5513 8012
Komitet Pomocy dla Zwierząt, skr. poczt. 79
43-100 Tychy







11 lutego 2014

One mogą żyć...

Ośliczka co prawda ma już swoje lata
Owieczki też jagniątkami już nie są
Ale chcą i mogą żyć!!!

Niestety ich właścicielka została zmuszona do poszukiwania nowego domu dla swoich zwierząt. Zdecydowaliśmy, że w Przystani Ocalenie zmieszczą się te 4 nieszczęścia - tylko musimy je przewieźć.

Bardzo prosimy o pomoc w transporcie, czas goni, trzeba działać szybko, żeby ONE mogły żyć...

Komitet Pomocy dla Zwierząt
07 1240 13301111 0010 5513 8012

Z góry dziękujemy za wsparcie!







15 stycznia 2014

Głosowanie w KrakVecie

Fundacja Przystań Ocalenie powstała dla zwierząt. Naszym priorytetem jest wsparcie przytuliska dla koni oraz innych braci mniejszych. Miejsce to stworzyliśmy w oparciu o działanie Stowarzyszenia Komitet Pomocy dla Zwierząt prowadzącego właśnie przytulisko dla koni oraz innych zwierząt "Przystań Ocalenie". To tam swój dom znajdują zmęczone, schorowane, często wyeksploatowane do granic możliwości zwierzęta.

Tyle zwierzaków czeka na WASZĄ POMOC: 94 konie,18 krów, 25 psów, 4 świnie, 3 owce, 3 barany, 50 kotów, 2 jaki tybetańskie, 8 kóz, 1 osiołek, 1 muł, dwa szopy pracze, 70 kur, 10 gęsi, 12 kaczek, 3 króliki, 2 lisy.

NIE MAMY ŻADNEJ DOTACJI GMINNEJ, DLATEGO TEŻ POLECAMY SIĘ WASZEJ PAMIĘCI DZIĘKUJĄC ZA WSZYSTKO Z GÓRY, ORAZ ZA WSZELKĄ OTRZYMANĄ POMOC ......

INSTRUKCJA GLOSOWANIA

1.Rejestracja na forum http://www.krakvet.pl/forum/index.php
2.Aktywuj link aktywacyjny (przyjdzie na maila, czasem moze wpaść do zakładki spam.
3.Zaloguj sie na http://www.krakvet.pl/forum/index.php
4.Napisz jeden post (najlepiej w wątku powitalnym)
5. Wejdź w dział "Pomoc dla schronisk", następnie w wątek "Głosowanie na schronisko które otrzyma pomoc - styczeń 2014"
6. Zaznacz Komitet Pomocy dla Zwierząt Przystań Ocalenie - pozycja 4
7. System poprosi o nr telefonu, aby wysłać KOD WERYFIKACYJNY. Kod przychodzi smsem i zaklepuje Twój CENNY GŁOS

Dziękujemy w imieniu Zwierzaczków

15 stycznia 2014

Karat wciąż nikogo na tym świecie nie interesuje...

Karat to końskie dziecko, które nie urodziło się pod szczęśliwą gwiazdą... Właściciel pozbył się go w zamian za umorzenie długu. Nabywca wcale go nie chciał. źrebak stał w małej stodole, przywiązany do ściany, przestraszony, nieufny... Ocalony w maju 2013 roku nie znał dotyku głaszczącej ręki - przed człowiekiem uciekał w kąt boksu, żeby się schować, żeby nikt nie bił. Brudna, skołtuniona sierść powodowała nieprzyjemny świąd. Silne zarobaczenie przewodu pokarmowego również. Niekorygowane kopyta były przyczyną narastającego bólu ścięgien. Karat był nieszczęśliwym źrebakiem...

Pierwsze tygodnie były trudne. Wizyty weterynarza i kowala jednak nie odbiły się negatywnie na nastawieniu tego małego konika. Wręcz przeciwnie - Karat coraz bardziej otwierał się na kontakt z człowiekiem. W końskim stadzie zaaklimatyzował się bardzo szybko. Zanim nastało lato, źrebak chętnie podchodził do gości i opiekunów, nadstawiał się do czyszczenia, grzecznie podawał nóżki, prosił o marchewki.

Przyszła jesień, potem zima... Karat rośnie, jest zdrowym i ładnym młodzieńcem. Krzywe nóżki dzięki stałej opiece kowalskiej ładnie się prostują. Mogłoby się zdawać, że teraz Karat ma już wszystko, jednak nie jest to do końca prawdą, ponieważ on ciągle nie zauroczył żadnego człowieka... Nikt nie zdecydował się na Wirtualną Adopcję Karacika. Dlaczego? Bo nie jest pięknym sportowym wierzchowcem? A może dlatego, bo nie jest wielkim zimnokrwistym koniem?

W tym miejscu gorąco prosimy Was: pomyślcie o tym malutkim koniczku, który wciąż nikogo na tym świecie nie interesuje... Może akurat komuś z Was serce mocniej zabije i zapadnie decyzja o wsparciu Karata!

Komitet Pomocy dla Zwierząt
nr konta zbiórkowego: 07 1240 13301111 0010 5513 8012







7 stycznia 2014

Prośba Puszka...

Pilnie potrzebne podkłady higieniczne dla Puszka!

Potrzebna każda ilość podkładów, aby zapewnić Pusiowi w miarę komfortowe polegiwanie. Prosimy o pomoc każdego, kto ma możliwość zakupu podkładów i przesłania do nas. A może ma ktoś niewykorzystany zapas i chciałby sprezentować Puszkowi? Można też przekazać datek na konto:

Komitet Pomocy dla Zwierząt
91 1050 1399 1000 0022 0998 2426
skr. pocztowa 79
43-100 Tychy

Będziemy wdzięczni za każdą, nawet najmniejszą pomoc, dziękujemy!





4 stycznia 2014

Podziękowania

Wszystkim darczyńcom, którzy zdecydowali się wspomóc "moje" koty bardzo dziękuję za odzew na apel dotyczący pomocy w zakupie karmy dla wolnożyjących kotów działkowych z Wrocławia. Od wielu lat opiekuję się kilkoma stadami kotów na dwóch kompleksach działkowych; najcięższe tygodnie na działkach dopiero przed nami. Jedzenie już znika w szybkim tempie - w sześciu punktach dostają ciepłe posiłki [tłusty makaron ze ugotowanymi, pokrojonymi skórami z kurczaka wraz z mielonym mięsem dodatkowo wzbogacone puszkami] oraz do woli suchą karmę, którą również chętnie jedzą.

Szczególne podziękowania chciałabym złożyć pani Wioli za rozpropagowanie idei pomocy kotom w zimie i przeprowadzenie zbiórki karmy dla moich podopiecznych wśród uczniów Liceum Ogólnokształcącego nr VII we Wrocławiu przy ul. Kruczej.

Każda akcja pomocy zwierzętom, szczególnie w trudnym, zimowym okresie, jest godna naśladowania.

Bardzo dziękuję.

Joanna Nowak KOMITET POMOCY DLA ZWIERZAT





15 lutego 2008

Święto koni- ale nie dla koni.........
 

"Tylko jedna, jedyna nadzieja Że....
Bóg jest ojcem wszystkiego stworzenia!
Więc się już jakaś Łaska rozprzestrzenia
I z trawą zieloną czeka
Na tę służkę bożego.
PO PIEKLE W SŁUŻBIE CZŁOWIEKA !"

EWA SZELBURG ZAREMBINA
 


 

Kolejny raz byliśmy na targach końskich- Wstępy 2008- w Skaryszewie, na tym niby "święcie konia"..... I kolejny raz stwierdziliśmy, że to jarmark koński, ale z całą pewnością nie dla koni. Z bólem serca patrzyliśmy na to, w jaki sposób traktowane są te piękne i szlachetne zwierzęta...... mnóstwo małych źrebaków- sprzedawanych nie do hodowli ale na rzeź, konie odpinane prosto od wozu, który przyciągnęły na targowisko, podprowadzane pod włoskie Tir-y i sprzedawane na mięso.... sprzedaż wyglądała zawsze tak samo- kupujący przechodził, wskazywał palcem (wydając wyrok) następnie wycinano symbole w sierści na zadzie.... wiele koni było nieustannie smaganych batem, aby się jak najlepiej prezentowały, żeby je dobrze i szybko sprzedać...... Kiedy przybyliśmy na targ w tej części, która nazywana jest placem rzeźnym 3|4 koni miała już powycinane znaki...... ich życie właściwie kończyło się w tym miejscu..... Niektóre stały tam od późnych godzin wieczornych do popołudnia następnego dnia czekając na załadunek w ostatnią drogę. Wiele z nich stało ze spuszczonymi głowami...... czuły, że to koniec ich życia. Widzieliśmy setki koni ładowanych na śmierć i ich dumną walkę przed załadunkiem w ostatnią drogę.......To wszystko co opisujemy możecie Państwo zobaczyć na zamieszczonych poniżej zdjęciach…... one najlepiej obrazują tę ogromną końską tragedię, która ma miejsce na tym targowisku, nazywanym przez ludzi "świętem konia". Pobyt na targowisku jest dla nas z wielu powodów bardzo trudnym do przeżycia wydarzeniem, dlatego poprosiliśmy o pomoc fotoreportera Pana Macieja i to właśnie on wykonał większość zdjęć. Prowadząc od lat przytulisko dla koni, ratując im życie, aby taki straszny los ich nie spotkał, a potem opiekując się nimi codziennie, stajemy się emocjonalnie zbyt słabi, w sytuacjach, gdy widzimy setki wpatrzonych w nas oczu, pełnych strachu, przerażenia i prośby o pomoc..... nie potrafimy podejść tak blisko do tych samochodów....... paraliżuje nas świadomość bezradności, w oczach pojawiają się łzy, a w pamięci pozostają obrazy i emocje, potem trudno zamknąć oczy czy zasnąć, bo te obrazy powracają........ Kolejny raz pozostaje nam mieć nadzieję, że jest i czuwa nad nimi Wiatronogi...... i gdzieś tam- w miejscu ich przeznaczenia- jakiś człowiek wykona dobrze swoje zadanie i czeka je lekka, szybka śmierć..... Zaczynamy też wątpić w sens działań dotyczących skreślenia konia z listy zwierząt rzeźnych, gdyż mimo złożonych w Sejmie petycji i ogromnego poparcia społecznego, nie udaje się nic zdziałać organizacjom w tę działalność zaangażowanym- przez trzecią już kadencję Sejmu..... Widać, że to jeszcze bardzo daleka droga- ciągle napotykamy na całkowite niezrozumienie, mur obojętności, lub tłumaczenie, że jest tak wiele ważniejszych spraw.....- i ogromna szkoda, gdyż dla większości Polaków koń jest przyjacielem...... ale na pewno nie jest tak na targach w Skaryszewie. W tym strasznym naszym zdanie miejscu nie mogliśmy pozostać w bezsilności- zawsze staramy się podarować życie choć jednemu końskiemu skazańcowi- tym razem uratowaliśmy klacz, która otrzymała na imię Dolly. Dolly żyje dzięki Wam wszystkim- dziękujemy.....

 

 

 

"Święto koni" ?- Skaryszew - galeria specjalna
 

 

31 stycznia 2007


Przystań Ocalenie w kolejnym programie   "Kundel Bury i kocury" - fragmenty programu  wyemitowane w TVP3 Kraków

 

 

13 grudnia 2007


Zobacz materiał, który ukazał się w programie regionalnym TVP 3 Kraków
 

 

 


Zobacz los braci mniejszych- Pomóż!!!  Nie bądź obojętny...


 



 

Słyszeliśmy płacz koni............

Poniedziałek 30.01.2006 r. - ten dzień na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Wokół żałoba, w radiu muzyka i wiadomości wciąż przypominają o  tragedii w Chorzowie, wszechogarniający smutek i przygnębienie, na wspomnienie ludzi, którzy stoją przed bramą hal targowych, opłakują swoich ukochanych - tatusiów, mamusie, dzieci, przyjaciół....... Mieszanka miłości i bólu, poświęcenia i pasji, cierpienia i nadziei, że jeszcze wróci ktoś ukochany, że jeszcze przekaże ktoś dobra wiadomość, a także nadzieja, że odnajdzie się ukochany ptak.......... Tam  - ludzie walczą o życie w każdym jego przejawie o życie ludzi i zwierząt, a my tu- całkowicie przez przypadek znaleźliśmy się pod bramą miejsca, które też jest piekłem na Ziemi-przed bramą rzeźni dla koni........... Organizacjom nie wolno wejść na teren rzeźni więc obserwujemy to co się dzieje z ukrycia........ trwa skup, od wczesnych godzin rannych do późnego popołudnia, przywożone są z różnych stron przyczepami do przewozu koni, ale również Żukami, starymi samochodami dostawczymi (np. Jelczami), to niezgodne z prawem ale......Nic się nie zmieniło w sposobie podejścia do przywożonych tu zwierząt, nadal koń nie jest traktowany jak żywa odczuwająca ból istota ale jak .....mięso. Wyrzucane z samochodów jak worki ze zbożem lub kłody drewna......... załadunek lub rozładunek zwierząt w takich miejscach to dla ludzi choć trochę lubiących zwierzęta najokrutniejszy widok, proceder najgorszy z możliwych........tego właśnie chcieliśmy zaoszczędzić naszemu Kasztankowi.  Widzimy młode, około 4 miesięczne źrebaki, konie o smuklej sylwetce, zapewne sportowo-rekreacyjne, kulejące lub z wygiętym nienaturalnie kręgosłupem jakby miały przerośnięty kłąb. Większość to jednak starsze, wypracowane konie pociągowe,  strasznie brudne, sponiewierane, z pokrzywionymi nogami......jeden z nich przypomina do złudzenia naszego Kostusia dlatego jest nam wyjątkowo smutno, łzy płyną same strumieniem.......jedne są wyprowadzane z samochodów-  wiedzą dokąd przybyły, nie chcą wychodzić z samochodu, tulą się do siebie, opierają....... inne przeprowadzane już do stajni przedubojowych, wszędzie słychać koński płacz-to nie jest zwykłe rżenie to przerażający płacz-zostanie w naszych uszach, pamięci i sercu na zawsze-płacz tych, które nie chcą opuścić samochodu i tych, które już są prowadzone do rzeźni, oderwane od tego co dotychczas znały, kochały..... od matki, czy kochanego człowieka........ Jak na jeden dzień to za dużo,  dla nas to widok przerażający, trudny do zniesienia  ....... Nie możemy nic zrobić, stoimy całkowicie bezradni, i rodzi się tylko pytanie - dlaczego za  tyle lat wiernej służby dla człowieka, pracy i poświęcenia... taki straszny los? czy może kiedyś koń zostanie skreślony z listy zwierząt rzeźnych - czy to tylko marzenie?......... W tej chwili nie możemy zrobić nic więcej, ale udajemy się na Policję  i postanawiamy razem z inną organizacją przeprowadzić kontrolę tego miejsca, dlatego nie podajemy ani miejsca ani nazwy rzeźni-musimy mieć możliwość  tu wrócić. Jakby tego było jeszcze mało dzwoni telefon-pewna Pani szuka konika pod siodło dla swojej córki, znalazła naszą stronę w Internecie więc zadzwoniła jak do hurtowni sprzętu jeździeckiego, aby ów sprzęt zamówić. Kiedy tłumaczymy jakie konie są w naszym przytulisku i że nie oddajemy itp. Pani nie kryła oburzenia, że takiego konika jakiego ona chciała to nie mamy, podsumowała rozmowę takimi słowami - po co kupować takie końskie wraki, czy nie lepiej kupować konie młodsze, zdrowsze i oddawać ludziom pod siodło - bo to dziś takie modne i byłoby wielu chętnych - a my zbieramy takie wraki przecież to trzeba leczyć..... Już wielokrotnie mieliśmy podobne telefony i listy od ludzi, którzy szukają konika do jazdy, najlepiej jeszcze klaczki zdolnej do rozrodu i stawiają warunki pod jakimi mogliby łaskawie adoptować od nas któregoś z naszych podopiecznych. Lista żądań jest często długa - wiek, zdrowie, płeć, maść, zdolność do rozrodu, jeszcze najlepiej żeby był ujeżdżony - nic tylko wsiadać i jechać. Jeszcze żąda się od nas żebyśmy zawieźli konika  na miejsce i dopłacali do jego utrzymania miesięcznie 100 lub 150 zł...... Zawsze staraliśmy się zostawiać je bez odpowiedzi, ale tym razem....... Może z powodu całej złożonej sytuacji wokół nas-chcemy się Państwu wyżalić........  a tym, którzy z takimi sprawami dzwonią czy piszą przypomnieć, że my nie ratujemy, nie wybieramy zwierząt na zamówienie składane  jak w sklepie. Ratujemy  te, które w danej sytuacji najbardziej potrzebują pomocy - np. nie mogłyby podołać trudom transportu na śmierć . I nie jesteśmy w tym sami, bo  mamy poparcie naszych wspaniałych sponsorów-przyjaciół . Dowodem jest Kostuś-stary, zniszczony pracą, wychudzony i niedołężny konik znalazł  kilku sponsorów, tak że jeszcze wspomaga utrzymanie swoich braci w Przystani. Znalazł też miejsce w sercach tak wielu osób, które pytają o jego zdrowie, dzwonią,  żywo interesują się tym co się z nim dzieje, płaczą często w słuchawkę, gdy opowiadamy o codziennej walce o życie.......... Kiedy znowu słyszeliśmy dochodzące z radia informacje o  wydarzeniach z Chorzowa towarzyszyła nam myśl  tam - miejsce heroizmu ludzi w walce o życie przyjaciół, współpraca ludzi i zwierząt - psy ratownicze, miejsce ludzko-zwierzęcej przyjaźni - bo przecież na tę wystawę pojechali ludzie-starsi, dorośli i dzieci - którzy zwierzęta traktują z szacunkiem, troszczą się o nie, kochają....... a my znaleźliśmy się w miejscu, w którym, człowiek pokazuje to co najgorsze w naszej naturze-świadome zadawanie bólu, chęć zysku za wszelka cenę, krzywda i ból ......a po wszystkim wędrówka z uśmiechem do baru. W tym poczuciu bezradności pomyśleliśmy, że jednak nie jesteśmy sami,  mamy dowody, że rozumiecie Państwo nasze zasady i nie zostawicie nas, że nadal będziecie z nami, że razem uratujemy choć kilka......... Otrzymaliśmy jeszcze jedna  wiadomość -o starym około 22 letnim  koniku Maćku, który jeszcze pracuje w lesie. Czekamy na telefon w jego sprawie  i mamy nadzieję, że razem uda się uratować kolejne życie. Pragniemy również pomóc zwierzętom z hali targowej w Chorzowie, dzwoniliśmy w dniu tragedii, ale poinformowano nas, że najpierw  ratuje się ludzi, ale byliśmy  na miejscu zdarzenia zaoferowaliśmy chęć przyjęcia wszelkich zwierząt, które potrzebują teraz tej pomocy, bo np. nie odnajdą się ich właściciele.....Czekamy  na informacje........ Kolejny raz stając tam  z poczuciem niemocy i bezradności w obliczu  tej wielkiej końskiej tragedii i naszej kolejnej wielkiej porażki mogliśmy tylko poprosić - wiatronogi Boże koni spraw, by umieranie nie bolało.................. Ten dzień to jeden z najtrudniejszych w naszej 8 letniej działalności... Długo  będziemy  go pamiętać..........

Dla jednych wrak.... dla nas przyjaciel - Kostuś, który uwielbia dom i domowników:



 


"Każde zwierzę ma prawo do poszanowania.

Człowiek, jako należący do świata zwierzęcego, nie może eksterminować innych zwierząt ani eksploatować ich, gwałcąc to prawo!"

Z Deklaracji Praw Zwierząt UNESCO, 1978r.


Czy tak musi być...... Skaryszew 2006 rok

Panie zechciej ukoić nasz ból,
patrząc na to wszystko bardzo cierpimy,
Panie zechciej ukoić ich lęk,
wiedzą gdzie jadą................
Rozpoczynają drogę na śmierć.

Dla jednych to wspaniała impreza ludowa, dla innych to tradycja czyli Wstępy 2006, a dla nas to wielka tragedia tych pięknych i wspaniałych zwierząt, które wyruszają stamtąd w swoją ostatnią drogę na śmierć. Byliśmy tam, przeżyliśmy to bardzo, znowu spośród kilkuset koni udało nam się ocalić tylko dwa...... lub aż dwa. Pozostał żal, brak łez, ogromna bezsilność i proszenie Czterokopytnego Boga koni....., aby umieranie nie bolało. To jeszcze dla nas bardzo bolesny temat, aby coś więcej Państwu napisać, ale myślę, że zdjęcia zamieszczone poniżej odzwierciedlą to co pewnie czułby każdy z Państwa. To walka tych zwierząt i ich obrona przed załadunkiem w ostatnią drogę na śmierć. Jak trudno pogodzić się z tym, że spośród końskich skazańców patrzących błagalnym wzrokiem udało się uratować tylko dwa...




 
 
Księga Gości

   

 

 

 
  

 

 ©Copyright 05.2004. Site by sssmok®. Wszelkie prawa zastrzeżone.