Komitet Pomocy dla Zwierząt

Bank Śląski S.A. O/Tychy
Konto główne 91 1050 1399 1000 0022 0998 2426
Bank PKO S.A. I O/Katowice
Konto dla wpłat 1% dla OPP 64 1240 1330 1111 0010 4259 9930
Dla wpłat z zagranicy:
Nr IBAN: PL 91 10501399 1000002209982426
Nr BIC(SWIFT): INGBPLPW
nr KRS 0000015352
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy

 



Otrzymaliśmy nagrodę:
Serce dla Zwierząt


Zobacz materiał w UWAGA! TVN: klik


 Gabinet Bioenergoterapii Szansa

 

Komitet Pomocy dla Zwierząt posiada STATUS ORGANIZACJI POŻYTKU PUBLICZNEGO.

Jeśli chcesz pomóc nam ratować konie, możesz przekazać 1% swojego podatku.

(ŚCIĄGNIJ NASZ STATUT)



SZCZEGÓŁY


POBIERZ ULOTKĘ







KAMPANIE

2006



2007



2008



Twoje IP:


 

NIK o prawach zwierząt w rzeźniach

 

 

Wylazłaś, nieszczęsna kreaturo, z pieczary,
w którą cię popędził strach i chłód.
Obdarłaś ze skóry piękne, śmigłe zwierzę,
by okryć nią swój nagi grzbiet.
Zamordowałaś je podstępnie, nieudolnie,
zadając mu przewlekłe męczarnie.
Chłeptałaś ciepłą krwią, szarpałaś
i żarłaś krwawiące ochłapy,
tłukłaś głazem gnaty, by ssać z nich szpik.
W poczuciu bezsiły łączyłaś się w stada okrutne,
zdradliwe i smrodliwe.

Od otaczającego Cię świata istot żyjących
dzieliła Cię odmienność jedyna w swoim rodzaju,
niewymierna kryteriami siły, odwagi i uporu trwania.
Tliła w Twym ciele iskra.....Iskra miłosierdzia...
dzięki której możesz nazywać się człowiekiem!

                                       Witold Koehler

Jeśli chcesz nam pomóc wprowadzić zakaz eksportu żywych koni za granicę na rzeź pobierz odpowiednią, zamieszczoną niżej petycję wydrukuj i zacznij wśród swoich znajomych zbierać podpisy. Nawet jedno nazwisko może istotnie przyczynić się do do zmiany w przepisach. Nie czytaj obojętnie. Działaj!

Petycję należy wysłać na adres: Fundacja Viva ul. Kopernika 6/8 00-367  Warszawa.

PETYCJA - pobierz

 

 

9 lutego 2010

 

Ocalić końskiego skazańca

 

 

KOCHANI zbliża się tzw. Święto koni, które z całą pewnością nie jest świętem dla koni. Tego dnia w swoją ostatnią drogę z targowiska – w drogę na śmierć- wyruszają setki koni. To właśnie na tym końskim jarmarku udało nam się, dzięki Państwa pomocy, ocalić Petrę, Kaszmirka, Misia, Dolly, a w ub. roku Lumena i Vitę. Jeździmy tam już od kilku lat i zawsze wracamy z oczami pełnymi łez oraz z rozdartym sercem. Przechodząc obok ponad tysiąca koni, patrząc im w oczy wiemy, że jesteśmy w stanie uratować jednego albo dwa i to zawsze boli najbardziej. Nie wybieramy koni, kupujemy zawsze tego, który ma najmniejsze szanse, aby podołać trudom transportu na śmierć. W tym roku również się tam wybieramy, chociaż to bardzo ciężki dzień w naszej działalności- będziemy tam. Ciężko nam na to wszystko patrzeć, my traktujemy konie inaczej, jako przyjaciół, a nie jako towar eksportowy na mięso. Ubiegły rok był dla nas wyjątkowo trudny, odeszło wielu z naszych zwierzęcych przyjaciół, wiele nowych zwierząt trafiło do „Przystani” i wymagają opieki i leczenia, dlatego nasza sytuacja finansowa jest ciężka, chcemy jednak podarować życie chociaż jednemu końskiemu skazańcowi. Z całego serca prosimy Państwa o pomoc, za wszelkie wpłaty na „ocalonego ze Skaryszewa” z całego serca Państwu dziękujemy. Nie zmienimy świata, nie odwrócimy losu dla tych skazanych biedaków, ale temu jednemu możemy podarować coś najpiękniejszego – życie.

 

 

 

06 sierpnia 2009

Nagroda za ujawnienie sprawców bestialskiego czynu w Gorzowie wzrasta do 4 tysięcy złotych

Na początku czerwca w Gorzowie Wielkopolskim doszło do wyjątkowo bestialskiego wydarzenia. Nieznani sprawcy, których zdziczenie przekracza wszystko, z czym dotychczas mieliśmy do czynienia, złapali bezdomną kotkę, dożywianą przez mieszkańców osiedla obok Ronda Santockiego i poddali ją niewyobrażalnym torturom. Obcięli jej dwie przednie łapki, wyłupili oko, kopali oraz w inny sposób znęcali się nad bezbronnym zwierzęciem, które wykrwawiło się na śmierć. Oględziny zwłok świadczyły o tym, że okaleczenia (obcinanie łapek kotce) doszło w momencie, gdy jeszcze ona żyła (na ten temat zob. informację w numerze sierpniowym Nieznanego Świata na str. 47). Dochodzenie w sprawie prowadzi Komenda Miejska w Gorzowie Wielkopolskim, jednak, mimo wielu przesłuchań oraz podjęcia innych czynności, sprawców ohydnego czynu nadal nie udało się ustalić. Za ich wskazanie redakcja Nieznanego Świata ustanowiła nagrodę 1000 złotych. Niestety, nawet to nie pomogło. W tej sytuacji – wychodząc z założenia, że ludzie, którzy dopuścili się tak bezprzykładnego okrucieństwa, nie mogą – po prostu nie mogą – pozostać bezkarni, redakcja Nieznanego Świata informuje, że nagroda za ujawnienie sprawców zbrodniczego czynu wzrasta do 4000 (słownie: czterech tysięcy) złotych. Dodatkowo bowiem po tysiąc złotych za ich wskazanie zdecydowały się wyasygnować: Stowarzyszenie Krajowy Klub Reportażu, Komitet Pomocy dla Zwierząt w Tychach prowadzący Przystań Ocalenie dla Koni Uratowanych z Transportu Śmierci oraz redaktor naczelny Nieznanego Świata, Marek Rymuszko, który kwotę tysiąca złotych – niezależnie od sumy zadeklarowanej przez kierowane przez niego wydawnictwo – postanowił przeznaczyć ze swoich własnych, prywatnych środków. Oczywiście jest coś głęboko deprymującego w fakcie, że w tym przypadku wspólnie płacimy za informację, która powinna stanowić elementarny nakaz etyczny i być podyktowana zwykłym ludzkim odruchem. Z drugiej jednak strony nie można przeoczyć faktu, że w podobnej sprawie dopiero podwyższenie nagrody, na którą złożyło się szereg osób i instytucji, spowodowało, że znalazła się osoba, która wskazała sprawcę tego czynu. Jest rzeczą nas wszystkich, by sprawcy ohydnego, niegodnego człowieka czynu zostali ujawnieni i osądzeni z cała surowością prawa. Musimy poznać ich nazwiska, adresy i twarze. Nie dopuśćmy do tego, by sprawę tę pokrył kurz niepamięci. Apelujemy, by włączyli się do niej wszyscy ludzie dobrej woli. Informatorowi – pod warunkiem, że przekazane dane będą prawdziwe i doprowadzą do ujęcia sprawcy – gwarantujemy zachowanie anonimowości.
 

Redakcja Nieznany Świat
http://www.nieznanyswiat.pl/

Informacja na stronie Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Gorzowie:
http://www.toz.gorzow.com.pl/?mod=news&act=detail&cID=153&nID=236

Może to sukces.....ale ile  cierpienia tych pięknych zwierząt widzieliśmy....

 


Materiał Ekspresu Reporterów TVP2
 

Podczas jednej z naszych wizyt na targowisku końskim w Bodzentynie zatrzymaliśmy jednego z przewoźników, który w nieprawidłowych warunkach transportował konie do ubojni, ale niestety wszelkie nasze próby uzyskania pomocy na policji i u lekarza weterynarii nie odniosły wówczas zamierzonego skutku, nie pomogły nasze prośby, nie udało się nam pomóc tamtym koniom. nawet temu ze złamaną nogą........pojechały na śmierć.............
Na podstawie zrobionego materiału przez TVP program 2  ekipie Ekspresu Reporterów, zostało skierowane doniesienie o popełnieniu przestępstwa i przewoźnik został ukarany. W przeciągu zaledwie roku od wydania przez Sąd Prawomocnego Wyroku  ten sam przewoźnik w dniu 07 03 2005  dopuścił się dokładnie takiego samego czynu, czyli znowu transportował w nieprawidłowych warunkach niepełnosprawnego konia, oraz załadował zbyt wiele zwierząt przez co naraził je na dodatkowe cierpienie, ponadto padło wiele gróźb karalnych pod naszym adresem, łącznie z groźbami dotyczącymi pozbawieniem nas życia.... Ponownie złożyliśmy doniesienie o popełnieniu przestępstwa i 15 stycznia 2007 w Sądzie Rejonowym w Tychach został  ogłoszony wyrok, który brzmi:

5 lat- zakazu wykonywania działalności gospodarczej dotyczącej zarobkowego skupu i transportu zwierząt
1 rok więzienia w zawieszeniu na 4 lata- za znęcanie się nad zwierzętami oraz stosowanie gróźb karalnych
oraz grzywna na rzecz skarbu Państwa i zwrot wszystkich kosztów procesu.

Zdajemy sobie sprawę, że ten wyrok nie jest wymierny do tragedii i cierpienia koni, które ten przewoźnik od kilkunastu lat woził do rzeźni, ale chociaż udało nam się wywalczyć tyle....
Pamiętamy do dzisiaj oczy tych, które patrzyły z nadzieją, że im pomożemy, niestety po trudnych negocjacjach udało się nam ocalić jednego....
Ukochana Viki, chociaż Ciebie już nie ma..... w naszych sercach pali się płomień pamięci o tobie, pozostaniesz w nich na zawsze.... pamiętamy również o twoich współtowarzyszach, które pojechały na śmierć..... im się nie udało.... jak bardzo bolą te wydarzenia, jaki straszny smutek pozostawiają na zawsze....

29 lipca 2009

APEL DO LUDZKICH SERC I SUMIEŃ

 

Kochani nasi przyjaciele oraz wszyscy miłośnicy zwierząt, prawdziwi turyści i ludzie gór!

 

Zwracamy się do Was z wielką prośbą- otrzymujemy wiele telefonów oraz emaili z prośbą od Państwa, abyśmy zrobili coś co położy kres bestialstwu, które ma miejsce w wielu miejscach, gdzie konie są w nadmierny sposób eksploatowane przez człowieka, czego przykładem jest wydarzenie, które miało miejsce na trasie do Morskiego Oka 14 lipca 2009 roku. Na oczach turystów rozegrał się wtedy dramat konia, który ciągnąc wóz z turystami zasłabł i upadł, a ostatecznie po kilku godzinach padł. Apelujemy więc do serc i sumień wszystkich, którzy byli świadkami tamtych wydarzeń- poszukujemy świadków lub osób, które posiadają zdjęcia z tej przejażdżki, które pomogą ustalić ilość przewożonych osób- z dotychczasowych ustaleń wynika, że wóz był przeciążony. Mogą to być zdjęcia przesłane pocztą lub elektronicznie- nawet anonimowo, bez konieczności świadczenia w sądzie. Może dysponują Państwo zdjęciami lub filmikami, które dokumentują inne podobne wydarzenia szczególnie z innych przejażdżek podczas których, wóz był załadowany większą niż 14 osób liczbą turystów. Każda osoba wrażliwa na los zwierząt, każdy prawdziwy turysta, miłośnik gór, osoba kochająca Tatry zrozumie nasz apel i chęć ukrócenia tej straszliwej męki koni, zwłaszcza w sytuacji zdarzających się coraz częściej upałów, oraz przeciążania wozu nadmierną ilością turystów. Podajemy link na filmik umieszczony w Internecie przez świadka tych wydarzeń- sami Państwo zobaczcie jak to wszystko wygląda…

 

Sądzimy, że istnieje możliwość zastąpienia koni w tym miejscu meleksami lub wozami, na których przewożonych będzie nie 14 a np. 4 pasażerów. Otrzymaliśmy już od Państwa wiele listów wyrażających oburzenie z zaistniałej sytuacji, więc teraz ośmielamy się prosić- pomóżcie nam w szukaniu świadków tego oraz podobnych wydarzeń ze szczególnym wskazaniem na ilość osób przewożonych na wozach, lub świadków innych przejawów okrucieństwa wobec koni-bicie, brak wody itp....

 

Zobacz film:

http://www.youtube.com/watch?v=gMYTh2pdMys

 

 

05 marca 2007

Wstępy 2007 Święto konia, ale czy dla koni..?

 

Skaryszew 26.02.2007r. targ koński- Wstępy 2007- to święto konia, ale czy dla koni.... To i wiele innych pytań postawiliśmy sobie widząc kolejny raz ogromną tragedię tych pięknych i szlachetnych zwierząt. Byliśmy świadkami wielu dramatów z udziałem końskich skazańców... to właśnie tutaj w Skaryszewie rozpoczęła się dla większości z nich  droga nie do rekreacji, nie do pracy dla człowieka, nie do przyjaźni.....  ale na śmierć.

 

 

Mogliśmy tylko bezradnie prosić Wiatronogiego Boga Koni o lekką śmierć dla nich.... Widzieliśmy wiele scen, które rozdzierały serce.......... widzieliśmy końskie matki jak razem ze swoimi dziećmi odjeżdżały w ostatnią drogę...... mogliśmy tylko zadać sobie okrutne pytanie- czy matka umrze na oczach dziecka, czy dziecko zabiją na oczach matki.......? Widzieliśmy spracowane staruszki, które nie zasłużyły na emeryturę....... widzieliśmy piękne, pełne życia i ogromnie wystraszone źrebaczki ładowane na śmierć........... i setki innych klaczy, wałachów, ogierów.....

Niestety nadal używa się brutalnych metod przy załadunku i rozładunku.... Okrucieństwo i barbarzyństwo wobec braci mniejszych to tam normalne zachowania.  Szczerze mówiąc pojechaliśmy do Skaryszewa, aby zobaczyć czy cokolwiek od ubiegłego roku się zmieniło... czy ktokolwiek z osób odpowiedzialnych za ten targ przestrzega Ustawy o Ochronie Zwierząt. W obecnej naszej  trudnej sytuacji, kiedy problem goni problem, nie liczyliśmy się z tym, że zawalczymy o kolejne końskie życie. Jednak przechodząc między samochodami spostrzegamy konia, który słania sie na nogach, ledwo stoi.... stanęliśmy przy nim, żeby zobaczyć co się dzieje, szukamy właściciela, ale  zjawił się dopiero po około godzinie. Pytamy go co się stało z koniem, dlaczego jest w takim stanie, dlaczego przywiózł na targ chore zwierzę. Widać, że klacz jest stara, trzęsie się z zimna, z boku głowy duża cięta rana, z nozdrzy i pyszczka leje się krew-najprawdopodobniej upadła w samochodzie. Okazało się, że w takim stanie jechała ponad 350 km.... głaskamy ją po głowie, a nagle z oczu płyną jej ogromne łzy,,,, proszę Państwa tego nie da się opowiedzieć, to trzeba przeżyć.... Błagała nas o pomoc- nie mogliśmy przejść obojętnie- i uratowała sobie życie. Niestety pozostał jeszcze jeden problem- nie mamy na targu samochodu ani przyczepy.... kilka telefonów i organizujemy transport dla niej.... Dobijamy targu- oczywiście znowu obok stoją inne biedaki patrząc na nas.... zdejmujemy sznur z głowy klaczy, zakładamy kantar i zabieramy ja ze sobą........ Klacz idzie powolutku, niestety po kilku krokach upada na targu. Usiłujemy ją podnieść, ale nie daje rady wstać. Dominik idzie na drugi koniec targu szukać lekarza weterynarii, niestety zablokowana główna ulica i boczne drogi sprawiają, że dojazd weterynarza trwa ponad godzinę. Klacz dostaje leki, okrywamy ją kocami i derką, ktoś przynosi siano.... pada wiele komentarzy dotyczących stanu konia a wygląd kopyt i nóg jest szokujący. Klacz leży nadal... cały czas siedzi przy niej Karolina, okrywa ją derką, ociera krew wypływającą z rany...... po kilku godzinach próbujemy ją podnieść........ i udaje się. Pozostaje jeszcze załadunek do przyczepy. Klacz jest przerażona, na widok samochodu znowu pojawia się łza, trwa to bardzo długo, robimy wszystko powoli, delikatnie, nie chcemy jej dodatkowo stresować. Wreszcie udaje się i jedziemy bezpiecznie do stajni, gdzie rozpocznie nowe życie. Niestety nie ma jej narazie w Przystani, ale już byliśmy u niej dwukrotnie. Jest ogromnie przerażona, weterynarz mówi, że była źle traktowana, każdy gwałtowniejszy ruch w jej obecności kończy się tym, że wciska się w kąt swojego boksu. Często nowe koniki, które do nas przyjeżdżają przypominają te, które od nas na zawsze odeszły. I tym razem jest tak samo, dostrzegamy w niej naszego Lakusia- powykrzywiane nogi, wytarta sierść, ogromny strach i przerażenie w oczach- natomiast głowę ma podobną do Kostusia.... W tej chwili przechodzi grypę, ma pęknie kopyta, głęboką ranę na głowie, pozostaje pod stałą opieką weterynaryjną. Może z biegiem czasu jej stan zdrowia ulegnie poprawie, ale psychikę trzeba będzie długo odbudowywać- bardzo boi się ludzi i nie ufa nikomu ... Dostała nowe imię na nowe życie- Petra.  Zdajemy sobie sprawę z tego, że ciągle Państwa prosimy o pomoc, ale może moglibyście Państwo wysłać ten nasz apel znajomym, przyjaciołom, może ktoś zechce pomóc Petrze.... Jest okrutnie wyniszczona, pracowała pewnie całe życie, właściciel nie pozwolił jej odpocząć... chorą i słabą posłał na śmierć... Przywróćmy jej wiarę w człowieka- prosimy.... pomóżmy Petrze. Za wszelkie wpłaty z dopiskiem- Petra- z serca dziękujemy. Pragniemy podziękować wszystkim, którzy przyczynili się do tego, że ona żyje, że nie podzieliła losu setek koni, które tego dnia wyjechały ze Skaryszewa na śmierć- Karolinie, która opiekowała się Petrą, kiedy Dominik szukał weterynarza, Stefanowi, Wojtkowi Cieplińskiemu za transport, dziękujemy też za siano, które ktoś podarował Petrze na targu....

Chodząc po skaryszewskim targu, między pełnymi samochodami załadowanymi końmi do rzeźni zagranicznych i krajowych, targu, który ma być wielkim świętem konia, uświęconym wiekową tradycją, uświadamiamy sobie, że może kiedyś tak było, ale obecnie to jest święto, ale nie dla koni.... jest to dla setek koni pełne okrucieństwa miejsce ostatniej drogi na śmierć.... jest to święto rzeźni......

 

Czy to jest naprawdę święto koni... Wstępy 2007

 

     

 

 


 
 
Księga Gości
   

 

 

 
  
 
 

©Copyright 05.2004. Site by sssmok®. Wszelkie prawa zastrzeżone.