Kontrole końskich żeźni

.

 

Słyszeliśmy płacz koni............

Poniedziałek 30.01.2006 r. - ten dzień na zawsze pozostanie w naszej pamięci. Wokół żałoba, w radiu muzyka i wiadomości wciąż przypominają o  tragedii w Chorzowie, wszechogarniający smutek i przygnębienie, na wspomnienie ludzi, którzy stoją przed bramą hal targowych, opłakują swoich ukochanych - tatusiów, mamusie, dzieci, przyjaciół....... Mieszanka miłości i bólu, poświęcenia i pasji, cierpienia i nadziei, że jeszcze wróci ktoś ukochany, że jeszcze przekaże ktoś dobra wiadomość , a także nadzieja, że odnajdzie się ukochany ptak.......... Tam  - ludzie walczą o życie w każdym jego przejawie o życie ludzi i zwierząt, a my tu- całkowicie przez przypadek znaleźliśmy się pod bramą miejsca, które też jest piekłem na Ziemi-przed bramą rzeźni dla koni........... Organizacjom nie wolno wejść na teren rzeźni więc obserwujemy to co się dzieje z ukrycia........ trwa skup, od wczesnych godzin rannych do późnego popołudnia, przywożone są z różnych stron przyczepami do przewozu koni, ale również Żukami, starymi samochodami dostawczymi (np. Jelczami), to niezgodne z prawem ale......Nic się nie zmieniło w sposobie podejścia do przywożonych tu zwierząt, nadal koń nie jest traktowany jak żywa odczuwająca ból istota ale jak .....mięso. Wyrzucane z samochodów jak worki ze zbożem lub kłody drewna......... załadunek lub rozładunek zwierząt w takich miejscach to dla ludzi choć trochę lubiących zwierzęta najokrutniejszy widok, proceder najgorszy z możliwych........tego właśnie chcieliśmy zaoszczędzić naszemu Kasztankowi.  Widzimy młode, około 4 miesięczne źrebaki, konie o smuklej sylwetce, zapewne sportowo-rekreacyjne, kulejące lub z wygiętym nienaturalnie kręgosłupem jakby miały przerośnięty kłąb. Większość to jednak starsze, wypracowane konie pociągowe,  strasznie brudne, sponiewierane, z pokrzywionymi nogami......jeden z nich przypomina do złudzenia naszego Kostusia dlatego jest nam wyjątkowo smutno, łzy płyną same strumieniem.......jedne są wyprowadzane z samochodów-  wiedzą dokąd przybyły, nie chcą wychodzić z samochodu, tulą się do siebie, opierają....... inne przeprowadzane już do stajni przedubojowych, wszędzie słychać koński płacz-to nie jest zwykłe rżenie to przerażający płacz-zostanie w naszych uszach , pamięci i sercu na zawsze-płacz tych, które nie chcą opuścić samochodu i tych, które już są prowadzone do rzeźni, oderwane od tego co dotychczas znały, kochały..... od matki, czy kochanego człowieka........ Jak na jeden dzień to za dużo,  dla nas to widok przerażający, trudny do zniesienia  ....... Nie możemy nic zrobić, stoimy całkowicie bezradni, i rodzi się tylko pytanie - dlaczego za  tyle lat wiernej służby dla człowieka, pracy i poświęcenia... taki straszny los? czy może kiedyś koń zostanie skreślony z listy zwierząt rzeźnych - czy to tylko marzenie?......... W tej chwili nie możemy zrobić nic więcej, ale udajemy się na Policję  i postanawiamy razem z inną organizacją przeprowadzić kontrolę tego miejsca, dlatego nie podajemy ani miejsca ani nazwy rzeźni-musimy mieć możliwość  tu wrócić.

RAWICZ - PO POWROCIE.

REPORTAŻ FOTOGRAFICZNY- KLIKNIJ TU!!!!

PROTEST- KLIKNIJ TU!!!!

JEDZIEMY DO RAWICZA!

W sobotę 4.09.2004 r. w Rawiczu, gdzie znajduje się prowadzona przez włoskiego właściciela ubojnia koni i źrebaków, odbędzie się pokojowy protest przeciwko okrucieństwu, jakiego dopuszczają się  pracownicy  tej ubojni. Świadkami niebywałego okrucieństwa i niehumanitarnego traktowania przywożonych tam koni bili mieszkańcy okolicznych bloków, którzy zawiadomili media. Całą sprawę chce się wyciszyć , dlatego zbudowano wysoki mur otaczający ubojnię, ale okropne dźwięki wydostają się stamtąd nadal. W późniejszym czasie poinformujemy o przebiegu protestu.