BURY

.

Tak ma na imię kolejny konik, który trafił do Przystani. Ma około 20 lat, ciężko pracował na polu i w gospodarstwie w górach. To, że żyje na emeryturze zawdzięcza wspaniałym siostrom - Bożence, Basi oraz reszcie rodzeństwa, których imion nie znamy. Jest okazem spokoju i łagodności- bardzo przyjaźnie nastawiony do ludzi, można powiedzieć, że zachowuje się jak pies. Rozumie wszystko co się do niego mówi, jest niezwykle posłuszny i opanowany. Trzeba przyznać, że u poprzednich właścicieli był zadbany i dobrze odżywiony. Dziewczyny odwiedzają go, martwią się o niego jak o członka rodziny. Poruszyły niebo i ziemię, żeby uratować go w momencie, gdy stał się nieprzydatny do dalszej pracy. Wspaniałe-godne podziwu i dziewczyny! Był z nami w Warszawie na festynie z okazji Dnia Ziemi i podbił serca wielu warszawiaków.