PTYSIA I TĘCZA

.

5 maja 2009

Grosik prosi o grosik......

Kochani nasi przyjaciele! W ostatnim czasie otrzymujemy wiele emaili i telefonów z prośbą o pomoc dla koni- niestety nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na wszystkie te apele i udzielić pomocy wszystkim konikom..... bardzo to dla nas trudne, ale zawsze staramy się współpracować z innymi fundacjami i czasem jeśli nie my to inna fundacja ratuje życie tym konikom. W tym roku uratowaliśmy już 9 koni, (o niektórych nawet nie zdążyliśmy jeszcze napisać na stronie) jednak historia GROSIKA poruszyła nas bardzo. Ma on ok. 23 lata, z czego 20 przepracował dokładnie tak samo ciężko jak Franuś- pewnie pamiętacie Państwo jego historię. Grosik też jest żywicielem rodziny, która utrzymuje się z pracy w lesie i na roli. Jego właściciele dzwoniąc do nas ze łzami w oczach i ściśniętym gardłem prosili o pomoc….. "to dobry, pracowity koń, spokojny chociaż jest jeszcze ogierem, nie chcemy sprzedać go na rzeź, ciężko na nas pracował, jednak nie stać nas na oddanie Grosika  za darmo, za te pieniądze musimy kupić innego konia, bo nie będziemy mieli za co żyć". Koń jest  z nimi od zawsze, od ponad 20 lat, obrabiał pole, a w lesie na górze naprzeciwko domu ściągał drzewo..… Niestety podupadł na zdrowiu- nogi przednie są sztywne od zapierania się. "GROSIK pracuje nadal, ale poleguje w lesie, nie ma już siły, a bez konia ani rusz, byliśmy we wsi pytać czy by ktoś do wozu nie kupił"- mówią właściciele- "ale kto kupi konia, który ma problemy z chodzeniem, jak kupią to tylko na mięso" . Wracając z interwencji podjechaliśmy do tego gospodarstwa, widzieliśmy Grosika i poznaliśmy jego właścicieli. Koń wygląda dobrze, jest zadbany choć ma poranione nogi od prac leśnych. Nie ma już siły pracować, ale pracuje. Powinien  jak najszybciej zostać wyłączony z pracy by móc wreszcie odpocząć. Jeśli nie pomożemy Grosikowi czeka go droga na śmierć. Rodzina jest uboga, ale chcą zadbać o jego los, jeśli to będzie możliwe. Koń mieszka ok. 3 km od targowiska- od końskiego piekła, więc jest sporo chętnych, aby kupić go i sprzedać dalej na mięso. Dlatego postanowiliśmy coś zrobić dla niego i z całego serca prosimy Państwa o pomoc- cena jego życia to 1800 zł plus koszt kastracji i transportu (ok. 5oo km). Za wszelkie wpłaty z dopiskiem NA RATOWANIE GROSIKA z  serca dziękujemy….. oby udało mu się przejść na zasłużoną emeryturę, po ciężkich latach pracy w służbie człowieka..... Wpłaty prosimy kierować na konto zbiórkowe