JORDAN

.

Jordan. Odmawia pomocy, kto niesie zgnębionym pomoc wątpliwą. Seneka Młodszy.

Jordan ma dwanaście lat, z których połowę przepracował w składzie drzewnym w górach. To najcięższa praca dla konia. ściąganie drzew z najwyższych partii lasu, częste poczęstunki pejczykiem, nie ma wyjścia, nie ma odpoczynku, skończy się jeden koń, zastąpi go inny. Praca ponad siły dała w końcu o sobie znać, Jordan ma schorowane nogi, nie nadaje się już do dalszego wykorzystywania, zapadła więc decyzja o sprzedaniu go na rzeź. Gdy taka wiadomość do nas dotarła, nie zastanawialiśmy się ani chwili. Z pomocą ludzie wielkiego serca udało się ocalić kolejne końskie życie, dać mu dom i obietnicę spokojnej emerytury. Stan Jordana jest kiepski, ma wiele opuchnięć nóg i podkasany brzuch, co jest efektem ciągnięcia ogromnych ciężarów, ma zdeformowane kopyta, zapewne wiele zwyrodnień. Jego ciało pełne jest urazów spowodowanych uderzeniami o drzewa. "Ludzie", którzy wykorzystują konie do takiej pracy nazwaliby go koniem „przeciągniętym”, a więc wysłużonym po ciężkiej pracy pociągowej, pracy ponad siły. Dla nas to piękne zwierzę, spokojne i powoli odzyskujące nadzieję na lepsze życie. Jordanek wymaga specjalistycznego leczenia, bardzo prosimy o wsparcie dla niego.





15 września 2013

Jordan prosi o podarownie życia...

Kolejny raz apelujemy o pomoc i to pilną!!! Czasu jest mało...

Nie sądziliśmy, że będziemy znów walczyć o czyjeś życie, gdyż sytuacja po tegorocznym 1% jest u nas trudna. Jak wiecie, każde życie jest dla nas na wagę złota, ale szczególnie pochylamy się nad losem koni, które w okrutny sposób wykorzystywane przez człowieka, eksploatowane do granic możliwości, na koniec kończą dramatycznie. Razem z nami ratowaliście konie, które pracowały dla ludzi w lesie, byliście z nami przy zbieraniu pieniędzy na wykup Frania, Inga i Leśnego, razem z nami czuwaliście nad ich leczeniem i życiem w spokoju.

Tym razem sprawa dotyczy także konia, który pracuje w lesie, jego los jest przesądzony. Jordan ma 12 lat i połowę swojego życia przepracował w składzie drzewnym, gdzie praca dla konia jest po prostu najcięższa. ściąganie drzew z najwyższych partii lasu, częste poczęstunki pejczykiem, nie ma wyjścia, nie ma odpoczynku, skończy się jeden koń, zastąpi go inny. Praca ponad siły dała w końcu o sobie znać, koń ma schorowane nogi, nie nadaje się już do dalszego wykorzystywania, zapadła więc decyzja o sprzedaniu go na rzeź.

Nie umiemy się z tym pogodzić, nie chcemy i nie możemy pozwolić, aby Jordan, pełen chęci do życia, do zasłużonego w końcu odpoczynku, miał odejść w tego świata nie zaznawszy ukojenia. Serce krwawi na samą myśl, że jest taka możliwość… Stan Jordana jest kiepski, ma wiele opuchnięć nóg i podkasany brzuch, co jest efektem ciągnięcia ogromnych ciężarów, ma zdeformowane kopyta, zapewne wiele zwyrodnień. Jego ciało pełne jest urazów spowodowanych uderzeniami o drzewa. „Ludzie”, którzy wykorzystują konie do takiej pracy nazwaliby go koniem „przeciągniętym”, a więc wysłużonym po ciężkiej pracy pociągowej, pracy ponad siły.

Jordan jest piękny, spokojny i pewnie nie ma już nadziei na lepsze życie.
Prosimy Was, drodzy Przyjaciele, którzy byliście z nami przy ratowaniu niejednego nie tylko końskiego życia, ocalmy Jordana razem. Pozwólmy mu zaczerpnąć spokoju, odpoczynku i miłości… Sami nie damy rady…
Koszt jego życia to 2500 zł plus koszty transportu.
Czasu mamy mało, Jordana musi zastąpić inny koń, więc liczy się każda chwila...

Prosimy o każde możliwe wsparcie z dopiskiem Jordan:
Komitet Pomocy dla Zwierząt
Konto zbiórkowe: 87 1240 1330 1111 0010 4889 3555
Dla wpłat z zagranicy:
Nr IBAN: PL 91 10501399 1000002209982426
Nr BIC(SWIFT): INGBPLPW
nr KRS 0000015352
skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy












26 września 2013

Jordan ocalony!

Dzięki Waszej pomocy Jordan już bezpieczny!!!!
Z uwagi na pogodę nie możemy go jeszcze przetransportować, gdyż stoi wysoko w górach. Jednak jego życie jest już ocalone, opłacone, teraz jego domem będzie Przystań. Już do końca.



7 listopada 2013

Jordan prosi o wsparcie...

Drodzy nasi Przyjaciele… ciężko pisać, gdy znów mamy złe wiadomości do przekazania…

Chodzi o Jordana, którego stan na dzień dzisiejszy jest bardzo poważny. W ciągu ostatnich dni Jordanek kilka razy stracił przytomność. Upadki, które były wynikiem owych omdleń, spowodowały obicia i otarcia na jego ciele (konik ma sporą masę, także siła, z jaką upada, jest spora). Wezwaliśmy Panią doktor, która zdiagnozowała arytmię serca…

Nie tak dawno wspólnie ratowaliśmy mu życie, dzięki Wam Jordan jest u nas i może podjąć leczenie. Nie wiemy, ile czasu mu zostało, ale będziemy walczyć o niego do końca. Jordanek wiele lat pracował dla człowieka, fatalne warunki i wysiłek ponad jego możliwości- dają właśnie znać o sobie. Przez długi czas utrzymywał on ludzką rodzinę, a teraz okazuje się, że jego życie to wielki znak zapytania. Nie dopuszczamy do siebie najgorszego scenariusza, nie chcemy myśleć nawet o tym, że mógłby tak po prostu teraz odejść. Gdy jego los był już przesądzony, gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że rzeźnia to miejsce zakończenia jego drogi, okazało się, że jest grupa ludzi, dla których życie tego, wydawałoby się zapomnianego przez świat konia, jest wartością nadrzędną. Z całego serca prosimy o szczególne otoczenie go opieką, zwłaszcza w tej trudnej chwili. Szukamy wirtualnego opiekuna dla Jordana, a może ktoś chciałby podarować mu derkę, witaminy, suplementy na stawy, albo podrzucić marchewkę, którą uwielbia i mógłby pochłonąć każdą jej ilość?

To wielkie końskie dziecko, bo ma naturę delikatnego malucha, bardzo chce żyć, czuć się kochanym, bezpiecznym. Jego oczy mówią wszystko, snują opowieść o ciężkim i pełnym bólu losie.

O lęku przed pejczem, o strachu przed drogą do miejsca, z którego konie nie wychodzą już na pastwiska… Na szczęście, to wcześniejsze- pełne lęku życie, to rozdział zamknięty. Prosimy, pomóżcie nam w tej walce o jego zdrowie, w walce o każdy dzień życia tego wyjątkowego konia.

Pani doktor, która podjęła się leczenia Jordanka, szuka pomocy za granicą, tam konsultuje jego przypadek. Może będzie można włączyć leczenie określonymi lekami, czekamy na wytyczne. Na tę chwilę miesięczny koszt utrzymania konika to tylko i aż 350zł… Bardzo pomogły nam już Madzia Starzyńska, Agnieszka Wojnowska, Dorotka Kowal- Jackowska. Czy znajdzie się ktoś jeszcze, kto zechce wspomóc walkę o Jordanka? Pani doktor orzekła, że jego życie jest w dużym niebezpieczeństwie i nie wiadomo, ile potrwa. Póki co czekamy, czy są jakieś leki, które mogą mu pomóc, z całych sił mamy nadzieję, że uda nam się, że uda się pomóc mu żyć ze schorzeniem. Wasza obecność, Dordzy Przyjaciele, Wasze telefony, zainteresowanie, wszelka pomoc- to dla nas bardzo wiele znaczące gesty. To chwile, gdy wiemy, że nie jesteśmy sami, że jest nas wielu…

Gdyby ktoś chciał wspomóc naszą walkę o zdrowie i życie Jordana, prosimy o wsparcie z dopiskiem „dla Jordana” na konto:

Komitet Pomocy dla Zwierząt
87 1240 1330 1111 0010 4889 3555
Dla wpłat z zagranicy:
Nr IBAN: PL 91 10501399 1000002209982426
Nr BIC(SWIFT): INGBPLPW

skrytka pocztowa 79
43-100 Tychy