KOSTEK

.

Kostek - takie imię otrzymał nowy konik -takie ma imię jak wygląda. Ma podobno około 18  lat, ale wygląda na 30.Jest strasznie zniszczony pracą dla ludzi. Ma budowę konia gorącokrwistego-jest niski, szczupły, lekki-może powinien służyć do rekreacji, a on wiele lat pracował w górach na polu i jako koń pociągowy, woził węgiel, drewno itp. Jego właściciele kupili go chyba dlatego, że był mały i lekki a co za tym idzie i tani. Na pewno jednak nie był to koń do pracy w takich warunkach. Gdy go zobaczyliśmy to łzy same stanęły w oczach - chudy, kościsty, klejony i brudny, w ciemnej oborze, uwiązany, smutny - obraz wyjątkowej nędzy. Ale wykupiony jest już w przytulisku i nie będzie  pracował-ma emeryturę. Ogólnie jest w złym stanie i boimy się o jego przyszłość-jest strasznie wyniszczony,  słaby-ma problemy z nogami, gdy się położy to czasem nie umie wstać i obija się po ścianach boksu. Ma również ogromne problemy oddechowe - dychawica - i miażdżycę żył. W pierwszych dniach nie wychodził wogóle ze swojego boksu-choć miał otwarte drzwi. Potem przeżyliśmy ogromne zaskoczenie gdy wprowadziliśmy go do stada-okazało się, że młode rozbrykane konie traktują go z ogromnym szacunkiem-żaden nie zaatakował go jak to robią zazwyczaj w przypadku nowego wałacha. Można powiedzieć, że z jakąś wyjątkową delikatnością obchodzą się z nim-a nawet czułością. Od kilku dni  zaprzyjaźnił się z Azikiem - wyglądają razem tak jak kiedyś Węgielek z Urbankiem - "kombatanci wojenni". Gdy tylko otworzymy drzwi boksu drepta do Azika i albo stoi tam obok drzwi albo wchodzi do boksu i nie pozwala się stamtąd wyprowadzić. Cieszymy się bo taka przyjaźń to dla koni najlepsza terapia-może nabierze chęci do życia i walki o każdy dzień. Konieczne jest stałe leczenie - na dychawicę, poprawę krążenia krwi oraz wzmocnienie zniszczonych stawów. Dziękujemy wszystkim osobom, które przyczyniły się do uratowania Kostka!