LUMEN

.

 

OCALONE CUDEM….. SKARYSZEW 7 rano

 W ostatnim czasie los nas nie rozpieszczał- pożar, brak ogrzewania w najchłodniejsze dni lutego,  brak możliwości szybkiego naprawienia zepsutego komina, konieczność ogrzewania Przystani grzejnikami elektrycznymi, ciągły strach o stan instalacji elektrycznej, poszukiwanie firmy, która może naprawić komin, pieniędzy.... do tego jeszcze choroby naszych podopiecznych.... Z tym wszystkim zmagaliśmy się w ostatnim czasie. Wiedzieliśmy również, że zbliżają się końskie targi w Skaryszewie. Nie wiedzieliśmy w końcu czy jechać czy nie, bo tyle problemów na głowie, a tam zobaczymy znowu śmierć i cierpienie.... Jednak postanowiliśmy nagrodę Pana Prezydenta Lecha Kaczyńskiego przeznaczyć na ocalenie końskiego życia podczas tych targów- jeździmy do Skaryszewa już od kilku lat i zawsze staramy się ocalić chociaż jedno końskie życie.

Byliśmy na targu już w niedzielę od późnych godzin nocnych, widzieliśmy wiele scen rozdzierających serce. Kochani!!! tego nie da się wogóle opisać, gdy się tego nie widzi na własne oczy- to rozdzielanie ich i pakowanie do różnych samochodów… do dzisiaj mamy w uszach ten koński przerażający płacz. Kolejny raz zastanawialiśmy się jak to będzie- jak spośród około półtora-tysiąca koni, z których większość wyjeżdżała stamtąd na rzeź, ocalić tego jednego. Tak naprawdę do końca nie wierzyliśmy, że wystarczy nam środków finansowych na dwa. Przechodząc między samochodami na placu nazywanym przez nas rzeźnym- gdyż prawie wszystkie konie trafiły stąd do samochodów wiozących je do rzeźni, zauważyliśmy standartowy obrazek- kilka koni, krótko uwiązanych za głowy do samochodu, tak że nie mogą nawet się schylić do ziemi po źdźbło słomy czy siana. Wśród nich jeden szczególnie zapada w serce- jakbyśmy zobaczyli znowu naszego biednego, ukochanego Lakusia (był jednym z pierwszych mieszkańców Przystani). Zatrzymujemy się, koń jest słaby, chwieje się na nogach i do tego jest strasznie przerażony. Widzimy, że całym swoim ciałem zasłania innego konia. Jak się okazuje potem jest to klacz, wygląda na 25 lat- teraz wiemy, że ma około 13!!! Każdy przechodzący zwraca na nią uwagę mówiąc….  tak, to kiedyś był  koń. Pytamy o cenę, negocjujemy jeszcze i oba biedaki są nasze. Obok nich stała jeszcze źrebna klacz, na którą już niestety zabrakło nam pieniędzy. Mamy ją cały czas przed oczami i zapamiętamy na zawsze! Jak się później okazało nasze koniki były sprzedawane z rąk do rąk kilka razy podczas tego targu. Aż wreszcie natrafiliśmy na osobę, która je przywiozła. Okazało się, że wałaszek pracował w polu i w zaprzęgu, a klacz jest ze szkółki w szkole rolniczej, a następnie przeszła przez ręce kilku handlarzy.… "Pani, ona podtuczyć się nie dała, jedno co, to źrebaka można jeszcze wyciągnąć, ale sucha jak wiór"…. Klacz wygląda okropnie, jest przeraźliwie chuda, trzęsie się, tylne nogi ma strasznie opuchnięte i jeden wielki kołtun z sierści. Do tego zauważamy jeszcze, że po nodze spływa jej mleko- więc musiała mieć źrebaka ze sobą…. ale co się z nim stało tego, nie zdołaliśmy się dowiedzieć. Wałaszek cały czas zakrywa ją swoim ciałem, broni jej, a kiedy próbowaliśmy przeprowadzić je do innego samochodu, rozdzielając na chwilę, wałaszek urywa sznur i ucieka w miejsce, gdzie ona stoi. Prosto z targu oba koniki zostały zawiezione do kliniki przy SGGW w  Warszawie. Wałaszek i tam bardzo broni klaczy- cały czas trzyma głowę zwróconą w jej stronę. Jego stan jest w miarę dobry- jest przerażony, zagłodzony i ogólnie zaniedbany. Musi dojść do siebie po piekle jakie przeszedł. Stan klaczy jest dość poważny, jednak coś więcej będziemy mogli powiedzieć po dokładniejszym badaniu. Zdajemy sobie sprawę z jednego- on tak bardzo pokochał tę klacz, najprawdopodobniej przyjechał razem z nią na targ, a potem jeszcze przez tych kilkanaście godzin spędzonych blisko siebie w tym strasznym miejscu, że nie możemy ich teraz rozdzielić.... (historia wielkiej przyjaźni jak kiedyś Luckiego do Batuty).

Kochani przyjaciele!!! Prosimy Was o pomoc finansową dla nich- na leczenie i na transport. Z góry dziękujemy z serca tym, którzy pomogą nam w utrzymaniu i opiece nad nimi, którzy tak jak my uważają, że są tego warte. Otrzymały szansę dalszego życia- wiemy, że rozumiecie nas i udzielicie im pomocy!!!  Wpłaty z dopiskiem "OCALONE ZE SKARYSZEWA" prosimy kierować na numer konta konta zbiórkowego.