MUZA

.

Smutne życie Babci- Muzy

 

Jakiś czas temu otrzymaliśmy telefon z informacją o tej klaczy. Jej życie zapewne, nie należało do łatwych, żyła podobnie jak nasza 28- letnia Basieńka. Pracowała przy wozie, orała pole i rodziła źrebaki. Urodziła ich kilkanaście, rok po roku: w zeszłym roku urodziła bliźniaki, które jednak nie przeżyły, a w tym roku kolejne urodzone przez nią źrebię padło. To przesądziło o jej losie- skończyła się jej rola jako klaczy hodowlanej. Była klaczą bez pochodzenia, więc jej źrebaki trafiały głównie na mięso… W miejscu, z którego ją zabieraliśmy stało jeszcze kilka jej córek, wnuczek, które tak jak ona służyły człowiekowi rodząc źrebaki. Zrozumieliśmy wtedy, że podjęliśmy dobrą decyzję. Mimo wielkich problemów finansowych jakie obecnie mamy- zdecydowaliśmy, że nie możemy jej tam zostawić, że po tylu latach koszmarnego życia zasłużyła na to, aby czas, który jej pozostał był inny. Dotychczas zamknięta była w ciasnej oborze, ciągle ze źrebakiem przy boku, potem musiała przeżywać chwilę rozdzielenia z jej dziećmi, które zostały sprzedane na rzeź. Niestety obecnie brakuje nam miejsca w Przystani, dlatego Babcia zamieszkała w pensjonacie-prosimy więc Państwa o pomoc dla tego wyeksploatowanego i wyniszczonego konia. Serdecznie dziękujemy wspaniałej Pani Danusi, która wspomogła nas w wykupie oraz utrzymaniu tego starego konika, ale środki finansowe na jej utrzymanie są nadal potrzebne. Pragniemy, aby u schyłku życia nasza Babcia, a właściwie Muza- bo takie imię nadała jej Pani Danusia- miała wszystko co dobre i czego kiedyś jej brakowało. Nauczyła się i bardzo polubiła jeść marchewkę, której niestety wcześniej nie znała. Borykamy się w tej chwili z wielkimi problemami finansowymi, ale nie potrafiliśmy przejść obojętnie wobec sytuacji tej klaczy, która przypominała nam Basieńkę, która już niestety odeszła. Postanowiliśmy jej pomóc i ufamy, że wspomożecie nas Państwo w tym zadaniu. Muza nie jest młoda bo ma już ok. 24 lat, zapewne niewiele życia jej zostało, ale kiedy się patrzy jak zachwycona wychodzi na trawę i szczęśliwa nie chce wracać do boksu, wiemy że warto dać jej tę szansę szczęśliwego życia na zasłużonej emeryturze. Za wszelkie wpłaty na nasze konto zbiórkowe z dopiskiem „na utrzymanie Babci-Muzy” serdecznie Państwu dziękujemy.

 





28 maja 2012

Czas pożegnań...

Teoretycznie powinniśmy być przygotowani na to, że nasi podopieczni będą odchodzić... Przyjmujemy głównie zwierzęta schorowane i stare... Jednak na śmierć nigdy nie jest się gotowym, zwłaszcza na śmierć bliskiego Przyjaciela... Robimy wszystko, żeby były u nas szczęśliwe, żeby zaznały życia bez bólu i w szacunku, ale niestety kiedy nadchodzi czas, jesteśmy bezsilni i my, i grono weterynarzy z nami współpracujących. Są zaniedbania tak straszne, że nie da się odwrócić ich skutków. Są choroby, na które nie ma lekarstwa. Lecz najbardziej bezlitosna jest starość, bo ona dotyka w końcu każdego... Przeprowadzenie Przyjaciela przez tęczowy most to jeden z najtrudniejszych obowiązków, przed jakimi stajemy. Nie da się przejść nad tym do porządku dziennego - za każdym razem boli tak samo, serce pęka na samą myśl... Tak samo bolesne jest pisanie o tym, że opuścił nas kolejny Przyjaciel... W ostatnich tygodniach pożegnaliśmy klacz Angelę - kompankę naszej Iskry, najstarszą klacz w stadzie, która od lat cieszyła nas swoim towarzystwem [*] pożegnaliśmy też Victora, który imię otrzymał, aby uczcić zwycięstwo nad przesądzonym losem starego konia. On nie trafił do rzeźni, Victor dostał szansę na godną emeryturę [*] pożegnaliśmy Muzę - wysłużoną klacz, która przez długie lata dawała swojemu właścicielowi zysk, a w podzięce za to otrzymała bilet do ubojni [*] odeszły kózki Stara i Cika, a wraz z nimi straciliśmy promyczki radości, które rozświetlały nam szarą codzienność [*] Nasi kochani Przyjaciele, pamiętamy o Was, będziecie zawsze żywi w naszych sercach i w pamięci...