DEIZI

.

Mimo zaznanych wielu krzywd, do końca ufała człowiekowi... DEJZI ODESZŁA.

Jak trudno znowu uwierzyć, że już nigdy nie usiądzie rano z nami przy stole, nie przemówi swoim cichutkim kocim językiem, nie popatrzy w oczy i nie poprosi o pieszczoty... Mimo wielu krzywd, których wcześniej doznała ze strony człowieka, była przecież ofiarą sideł, nie miała połowy przedniej łapki. Była pobita przez właściciela gołębi w poprzednim miejscu, w którym mieszkała, na skutek czego doszło do uszkodzenia kręgosłupa i nerek. Taka biedna, schorowana, ale niesamowicie mądra i ufna trafiła do nas, do Przystani Ocalenie. W czasie Programu telewizyjnego Animals w dniu 25.09.2005r podbiła serca wielu widzów, pewnie wreszcie miała szansę na znalezienie swojego sponsora, kogoś kto by się o nią  szczególnie troszczył ... Niestety Dejzi nie doczekała tego dnia, dwa dni po programie telewizyjnym 27.09 odeszła od nas na zawsze. Miała bardzo ciężkie życie, co zresztą było po niej widać, wiele w nim wycierpiała, jednak bardzo ufała ludziom i z nimi chciała spędzać każda chwilę, jakby wiedziała, że jest poważnie chora i jej czas w Przystani może być krótki. Odeszła z powodu niewydolności układu moczowego. Żegnamy Cię Dejzuniu, będzie Cię bardzo brakować....