SMUTEK

.

10 czerwca 2009

Smutne życie SMUTKA

 

      Od dawna zadajemy sobie pytanie, czy los stawia nam potrzebujące zwierzęta na naszej drodze, czy też one same nas znajdują?…… Wracając z wyjazdu w  województwo świętokrzyskie na poboczu drogi, w pobliżu remizy strażackiej, gdzie odbywała się uroczystość i unosił się zapach jedzenia, zauważyliśmy mokrego, brudnego i niesamowicie wychudzonego dużego psa. Zatrzymaliśmy się i próbowaliśmy do niego podejść, niestety mimo wycieńczenia organizmu, ledwo trzymając się na nogach, uciekał przed nami, nie patrząc nawet na nadjeżdżające samochody- tak strasznie bał się ludzi. Zapytaliśmy o niego okolicznych mieszkańców- okazało się, że jest bezdomny chyba już od ponad miesiąca, wygląda coraz gorzej, czasem ktoś mu coś rzuci do zjedzenia, ale bardzo ucieka tak, że zjadają to za niego inne psy. Często wraca wieczorem i szuka pożywienia szczególnie chleba w pobliskim koszu na śmieci…. czasem przyprowadza ze sobą jeszcze dwa mniejsze psy, ale one nie są tak przerażone i nie boją się tak panicznie człowieka jak on. Przez kilka godzin próbowaliśmy go oswoić i nakarmić , widzieliśmy jak bardzo jest głodny, słaby i jak patrzy na jedzenie, ale niestety strach przed człowiekiem nie pozwalał mu do nas podejść…jednak cierpliwie czekaliśmy. Obecnie nie mamy już miejsca w PRZYSTANI, brakuje też środków finansowych- jest to dla nas wyjątkowo trudny czas.… jednak na jego widok łzy same cisnęły się do oczu i wiedzieliśmy, że nie możemy go tam zostawić, że w końcu z powodu tego panicznego strachu zginie pod kołami samochodu, lub zastrzeli go myśliwy bo wg.  mieszkańców sypiał pod drzewem w lesie. Po kilku godzinach budowania wzajemnego zaufania udało się i był już w naszym samochodzie. Nie możemy zapomnieć jego wzroku i tego jak patrzył na jedzenie, a jednak tak strasznie się bał, żeby po nie podejść. Jaką straszną krzywdę musiał mu wyrządzić człowiek możemy sobie tylko wyobrazić. Jego wygląd świadczy o tym, że miał ciężkie życie i nic dobrego w nim jeszcze nie zaznał. W samochodzie zauważyliśmy, że jest młodym psem, na ciele ma wiele ran, ponadto wiele kleszczy, mnóstwo pcheł i ten strach w oczach…. którego nie da się zapomnieć. Nigdy w swojej 10- letniej działalności nie spotkaliśmy się z psem, który tak strasznie boi się człowieka  jak on….. NASZ KOCHANY SMUTEK, bo takie imię mu nadaliśmy, patrząc w  jego ogromne i smutne oczy. Po wstępnych oględzinach weterynaryjnych okazało się, że jest odwodniony i zagłodzony. Być może ktoś szuka dla siebie pieska, polecamy więc Państwa uwadze naszego SMUTKA- jesteśmy pewni, że ten pies odwdzięczy się bezgraniczną miłością i psią wiernością. Po przewiezieniu do PRZYSTANI Smutek cały dzień przespał na przygotowanym legowisku, tak bardzo był umęczony i wycieńczony. Z całego serca prosimy Państwa o pomoc dla niego, ogromna ilość kleszczy doprowadziła do wycieńczenia organizmu, więc konieczne będzie leczenie oraz lepsza karma i preparaty witaminowe…. Za wszelkie wpłaty na konto zbiórkowe z dopiskiem „Dla Smutka” z całego serca dziękujemy, a jeśli ktoś z Państwa chciałby mu podarować dom- prosimy dzwonić- Tel 0 501 241 784. Za wszelką pomoc- z góry dziękujemy.