VIVA - odeszła w dniu Wszystkich Świętych....

.

VIVA- hodowca tej rasy oddał nam ją bo nie umiała chodzić na tylne nóżki, miała wtedy ok. 3 tygodni. Po przeprowadzeniu wielu skomplikowanych badań stwierdzono niestety że na skutek urazu powstałego po urodzeniu doszło do pęknięcia kręgosłupa  jego tylnej części co doprowadziło z kolei do zrostu kręgów i uszkodzenia rdzenia kręgowego po przez jego częściowe zgniecenie. Niestety Viva już nigdy nie będzie chodzić! Mieszka u naszych przyjaciół w Bielsku Białej ma tam doskonałą opiekę i wózek inwalidzki na którym się porusza a czasami przyjeżdża w odwiedziny do naszego przytuliska traktując go jako swój drugi dom....

....Viva odeszła 01.11.2004 roku, gdy my ludzie obchodziliśmy święto Wszystkich Świętych. Może dla kogoś to zbieg okoliczności, my jednak ufamy, że Ktoś wybrał właśnie ten szczególny dzień. Jej życie naznaczone było cierpieniem niepełnosprawności- ale radości i chęci życia, oraz umiejętności zabawy i cieszenia się każdą chwilą i każdą rzeczą- starczyłoby dla kilku zwierzaków. Miała też niesamowite zaufanie do ludzi i ogromną miłość do każdego. Można powiedzieć, że tak jak ludzcy święci obdarowywała wszystkich „uśmiechem i dobrocią serca”. Komitet Pomocy dla Zwierząt  z całego serca dziękuje Państwu Ani i Markowi Rymuszko, całej redakcji Nieznanego Świata oraz wszystkim bioenergoterapeutom, którzy postanowili jej pomóc. Dziękujemy wiec wszystkim osobom, które w jakikolwiek sposób- którąkolwiek z metod- wspomogły leczenie Vivci. Bez Waszej pomocy jej życie byłoby jeszcze krótsze. Szczególnie serdeczne podziękowania kierujemy pod adresem Pani Grażyny Kwintal z Chicago, która najdłużej i najbardziej wytrwale wspomagała Vivę, oraz inne zwierzaki z naszego przytuliska. Dziękujemy też tym osobom, które finansowo wspomogły wykonanie badań i kosztowne leczenie. Szczególne podziękowania kierujemy do Pana Niedzielskiego - lekarza weterynarii z lecznicy Dolwet w Wrocławiu-za bezinteresowną pomoc. Gdyby mogła to sama polizałaby po rękach, pomachała nie tylko ogonem, ale całym swoim ciałem i powiedziała w swoim języku coś jako podziękowanie. Z całego serca dziękujemy Kasi i Olkowi Okrutom z Bielska Białej za wspaniały dom, jaki jej stworzyli. Wiele razy ją tam odwiedzaliśmy i widzieliśmy, jaka była szczęśliwa. Zapewnili jej wszystko- specjalną karmę, wózek do poruszania się, oraz obdarzyli ją wielka miłością. Ona odwdzięczyła się psią wiernością i niesamowitym przywiązaniem. Dziękujemy im bardzo za wszystko. Nie sposób wymienić wszystkich, od których dostawaliśmy piękne listy i słowa wsparcia w czasie leczenia Vivy. Szkoda, że tak krótko żyła, ale dzięki niej okazało się jak wielu wspaniałych zdolnych do dobra, pomocy i współczucia ludzi gromadzi wokół siebie Nieznany Świat i ciepli i serdeczni ludzie, wrażliwi na krzywdę zwierząt ludzie, jakimi są Pani Ania i Pan Marek. Dziękujemy za spotkanie z Wami i za każdą chwilę życia podarowaną Vivie.